Samotna

Patrzyła na świat oczami pełnymi radości życia, oczami osoby szczęśliwej, a jednak można by się w jej wzroku dopatrzeć i nutki smutku, melancholii, a być może jakiejś tęsknoty. Tak jakby jej jednak czegoś do pełni szczęścia brakowało. Tak się też w swojej skórze czuła, bo choć samotne życie ma swoje niezaprzeczalne zalety, to jednak najczęściej pozostaje jednak jakaś niezapełniona luka, przestrzeń, która wymaga wypełnienia drugim człowiekiem. Oczywiście, przyjaciółka, matka czy chociażby kot jest w stanie w jakimś stopniu wypełnić tę lukę - ot właśnie takim aby móc szczerze odczuwać radość istnienia - pozostawiając jednocześnie tę nutkę tęsknoty, to uczucie niedosytu gdzieś głęboko w sercu, tę najgłębszą potrzebę kochania i bycia kochanym. Bo przecież potrzeba miłości nie zależy w żadnym stopniu od tego, czy ktoś jest szczęśliwy czy nie, jest całkowicie niezależna od tego, czy ktoś cieszyć się życiem, potrafi, czy też nie. Oczywiście, brak poczucia szczęścia tym bardziej pogarsza sytuację, wtedy cała dusza staje się jedną wielką czarną dziurą, nierzadko dodatkowo ją zatruwając goryczą czy zawiścią. Na szczęście tak nie było w przypadku naszej bohaterki, potrafiła cieszyć się życiem jak mało kto inny, patrzyła na świat z radością i miłością do świata, do zwierząt, do ludzi, do roślin, ale i do kamienia, do wiatru nad jeziorem i do tegoż jeziora razem z jego zawartością i otoczeniem. Lecz właśnie ten ogrom miłości, a dokładniej, potrzeba otulenia miłością kogoś, kto umiałby taki ogrom miłości przyjąć, a najlepiej jeszcze - odwzajemnić go; ta właśnie niezaspokojona potrzeba dzielenia się miłością z kimś bliskim, sprawiała, że w jej sercu tkwił, choć ledwo zauważalny, toć jednak nieustający niedosyt i ból...

Nigdy nie była pruderyjna, tak więc jak to często bywa - kilkakrotnie próbowała wypełnić tę pustkę seksem, lecz ten oprócz paru chwil (często wątpliwej) rozkoszy, oczywiście prawdziwej intymności nie zastąpił, raczej wręcz przeciwnie, gdyż tylko jeszcze silniej uświadomił jej ogromną potrzebę kochania, dodatkowo wywołując silną tęsknotę do całkowitego zjednoczenia dwóch ciał i dwóch dusz w miłosnym uścisku, do stania się jednością razem z kimś kochanym. Lecz ten wciąż nie zjawiał się w jej życiu. Była dosyć ładna, miała bujne kręcone włosy, była niegłupia i dość zaradna, a radość życia emanująca z jej oczu, dodawała jej niebywałego czaru i charyzmy. A jednak...

I chociaż była raczej gotowa, aby się zaangażować, to jednak bardzo wybredna, nie chciała się przecież angażować emocjonalnie z kimś, kto nie rozumiałby jej delikatnej duszy i nie dzieliłby z nią owej tęsknoty za jednością dusz. Niełatwo też spotkać kogoś gotowego na przyjęcie takiego ogromu miłości, to potrafi tylko człowiek, który sam jest pełen miłości... No i miło by było przecież gdyby był w podobnym wieku, miał podobne zainteresowania i w podobny sposób postrzegał otaczający nas świat i tak dalej...

To wszystko razem wzięte tworzy sytuację, gdzie każda próba znalelenia odpowiedniego partnera, byłaby szukaniem igły w stogu siana, czyli w tym wypadku poznawaniem setek chłopaków i mężczyzn tylko po to, by w końcu przekonać się, że to przecież nie to. Tak więc Ona zdecydowała się zaufać opatrzności, unikając dzięki temu wielu przykrych rozczarowań i nie zawracając sobie tym problemem aż tak głowy. Była przecież pomimo tego niedosytu szczęśliwa. Ale przez takie podejście tylko oddalała się od ludzi i świata, czyli od tego, co tak kochała.