Ona

Tego dnia płynął wraz ze swoją ówczesną przyjaciółką - z którą raptem kilka dni wcześniej stracił cnotę - oraz kilkoma przyjaciółmi, na pokładzie małej żaglówki. Kursem, prawie że kolizyjnym, płynęła inna, większa łódź. Kursy obu łodzi przecinały się na tyle blisko, iż mógł w miarę dobrze przyjrzeć się członkom załogi dużej łodzi. Ujrzał JĄ siedzącą prawie na wprost pośród reszty załogi, siedzącą na burcie. Spodobała mu się do tego stopnia, że nie patrząc na obecność swojej dziewczyny, zaczął się o nią wypytywać; o wszelkie możliwe szczegóły... ...i wciąż o niej myśleć.

Należała do kadry instruktorskiej na pobliskim obozie żeglarskim. On chociaż najczęściej nieśmiały, tym razem bez wahania nawiązał znajomość. Okazała się dziewczyną sympatyczną, zawsze wesołą, robiła wrażenie osoby beztroskiej, radosnej, uwielbiała się śmiać. Jej śmiech był radosny, dźwięczny i perlisty. Im bliżej ją poznawał, tym bardziej był nią zafascynowany. Jej radość życia i to, że - jak się niebawem okazało - uwielbiała się całować, była bardzo wesoła i sympatyczna, tak że oczywiście zaczęło mu na niej zależeć jeszcze bardziej. Warunki były raczej sprzyjające; ona upojona jego uwielbieniem, tak że znajomość ta dosyć szybko nabrała pewnej zażyłości...

Następnym razem gdy płynął przez jezioro, płynął już razem z nią, siedząc i całując się z nią na burcie dużej łodzi. Ich kurs skrzyżował się z kursem mniejszej łodzi, którą płynęła tamta. Ale na tamtej przestało mu oczywiście zależeć...

Jednak na całowaniu kończyła się jednak intymność tej znajomości. I obóz żeglarski także szybko się szybko skończył. On albo tak się w niej zakochał, albo raczej tak się na nią uparł, że oczywiście udało mu się z nią umówić. Opatrzność była im na tyle łaskawa, iż okazało się, że mieszkali w tym samym mieście, na sąsiadujących osiedlach...

Zaczęli spotykać się, spotykali się często najczęściej spacerując i dużo o wszystkim rozmawiając; jednak jego monologi bardzo często sprowadzały się do tego, jak bardzo mu na niej zależy, i jak bardzo chciałby z nią być...

No i jak najczęście w takich okolicznościał bywa, gdy mężczyzna czy chłopiec jest zdeterminowany, znajomość nabrała po jakimś czasie wszelkich cech intymności... Ona miała wcześniej tylko jednego kochanka, tak przynajmniej twierdziła. Pojechali na wczasy w Bieszczady, a tam raczej często spędzali czas w razem w jednym łóżku. Tutaj czytelnik, chyba nie będzie zbytnio zaskoczony, dowiedziawszy się o tym, że główna bohaterka dość szybko zachodzi w ciążę...

Co innego główny bohater tej opowieści. Ten nie był w najmniejszym stopniu przygotowany na taki obrót sprawy. I trudno to tłumaczyć jego młodym wiekiem, ani tym bardziej brakiem rozumu, był bowiem obdarzony ponadprzeciętną inteligencją. Można to oczywiście wytłumaczyć niedojrzałością emocjonalną, tylko że to dalej niczego nie wyjaśnia, tym bardziej, że w jego wypadku łączyło się to raczej z brakiem odpowiedzialności, no i z brakiem wyobraźni jeśli chodzi o konsekwencje. Ot, taki beztroski dzieciak...

Tak więc więc spadło to na "przerośniętego dzieciaka" jak grom z jasnego nieba, …

T