miłość

do swego królewstwa mą duszę dziś woła głos matki natury, zielonej miłości już jaźń mą rozświetla i świat mój dokoła czy aby wystarczy mi w sercu ufności by calym jestestwem usłuchać wołania dać unieść się fali i z nurtem popłynąć utonąć i odżyć w krainie kochania narodzić się znowu i znowu zaginąć czy aby napewno odwagi dostanie by swoją odrębność utopić w niebycie by siłą istnienia się stało kochanie a ja - tylko drżące na tafli odbicie krynico mej duszy, miłości świetlista Ty bądź mi dla serca nadsłodkim nektarem i bądź mym zbawieniem i rzecz oczywista bądź i dla mych zmysłów natchnionym pożarem już serce gorące, lód cały topnieje już zmysły dygoczą w miłosnym amoku niech czar się dopełni i niech się zadzieje oddajmy się władzy chwil pełnych uroku wybranko mej duszy, bliżniaczy płomieniu czy zechcesz utonąć w miłosnej topieli i spłonąć niechybnie i tak w oka mgnieniu i zostać tam ze mną gdzie nic nas nie dzieli? niech nasza namiętność żar wielki roznieci by spłonąć zdołały, nie dusze, lecz ego bo na toż czekamy od wielu stuleci by móc celebrować coś tak cudownego to dar nadzwyczajny, to jak objawienie czas złożyć nam pokłon i hołd dziękczynności bo dzisiaj raduje się nasze istnienie śpiewając tę odę do Matki Miłości

T