SUPLEMENT

Od Redakcji: Zamieszczamy tu jeszcze suplement, bowiem wydaje on się nam szczególnie adekwatny do prezentowanych w książce zjawisk, a składające się nań teksty — pochodzące z„Leksykonu magii, okultyzmu i parapsychologii”, Wydawnictwo Łódzkie, 1992 — zapewne pomogą w zrozumieniu problematyki zawartej w dokonanym przez nas wyborze.

Tantryzm

Tantryzm jest określany przez swoich wyznawców jako najstarsza religia indyjska, daleki przodek wszystkich innych wyznań na subkontynencie. Pierwotność może być kwestią dyskusyjną, nie ulega natomiast wątpliwości, że jest to jeden z kultów najbardziej niezwykłych. Jakkolwiek podstawy filozofii tantryzmu zawierają znaczny krąg pojęć wspólnych także ortodoksyjnemu hinduizmowi i buddyzmowi, większość jego doktryn i obrzędów to przeciwieństwo i obraza świętości.

Źródła tantryzmu są niejasne. Według różnych hipotez pochodzi on spoza Indii, z północnego zachodu, z okolic Afganistanu lub terenów położonych bardziej na północ, a nazywanych rozmaicie: Urgjan, Uddijana, Szambhala i Agharta, obrosłych fantastycznymi legendami. Niektóre z charakterystycznych cech tantryzmu odnajdujemy też w chińskim taoizmie. Istniały one w Chinach na długo przed nawróceniem kraju na buddyzm, dlatego według obecnego stanu badań za miejsce pochodzenia tego kultu można przyjąć obszary leżące gdzieś między Indiami i Chinami. W Indiach wciąż jeszcze są żywe prastare legendy o tajemniczym rejonie Uddijana z jego półmitycznymi władcami i przepięknymi księżniczkami oraz niezwykłymi rytuałami seksualnego mistycyzmu, dla których były one przeznaczone. Z tego kraju pochodził jeden z największych uczonych Tybetu, Padma Sambhava (ok. 750 n.e.), który przybył do Indii i nauczał na uniwersytecie tantryckim w Biharze, potem zaś wyjechał do Tybetu, aby tam założyć słynną szkołę filozoficzną, opartą na zasadach tejże religii.

Pierwszy, znany dziś, historycznie pewny dowód istnienia tantryzmu należy umieścić w VIII wieku n.e., kiedy to omawiany kult określano już stale jako „chińską drogę”. Wiele właściwości tantryzmu wykazuje chińską specyfikę. W Indiach nauczano tej religii i wyznawano ją najpierw w niewielkich okręgach u podnóża Himalajów, a także w Bengalu i Assamie. Tacy nauczyciele, jak Padma Sambhava przenosili doktrynę do Tybetu, Nepalu, Bhutanu i Sikkimu. W połowie ostatniego stulecia grupka uczonych angielskich studiowała ten kult i opublikowała kilka tantrycznych ksiąg. Konserwatywni badacze nie zwrócili uwagi na to odkrycie, lecz wykorzystały je z powodzeniem stowarzyszenia ezoteryczne. W okultyzmie zachodnim tantryzm ze swoim hinduskim tłem i własnymi bogami nie został powszechnie przyjęty, ale jego rytuały i obrzędy przeniknęły do niektórych środowisk. W szkołach okultystycznych dzisiejszej Europy i Ameryki tantryzm jest rodzajem mieszaniny elementów bliskowschodnich i środkowoazjatyckich, dodanych do zasadniczego indyjskiego jądra, w dalszym zaś rozwoju może przybierać rozmaite formy po przyswojeniu przez różokrzyżowców: hermetykę, wolnomularstwo i kabałę.

OSNOWA I WĄTEK

Głównym bóstwem tantryzmu jest składnik żeński, uosobiony w postaci bogini Śakti. Jej imię znaczy „moc”. Jest ona podstawową energią, utrzymującą porządek Wszechświata. Ma wiele wcieleń, niektóre o wyrazie dobrotliwym - jak Parwati, bogini piękna, inne o charakterze gwałtownym - jak bogini Kali, przedstawiana z girlandą trupich czaszek wokół szyi, krwawym mieczem w ręku i wargami czerwonymi od krwi wyssanej z niezliczonych ofiar ludzkich. Małżonkiem Śakti jest Śiwa. Ta para współtworzy Wszechświat. On stanowi oddzielne elementy kosmosu, ona zaś siłę wprawiającą te elementy w ruch i decydującą o ich funkcjonowaniu. Stroną dominującą jest zawsze Śakti, bo ona tylko porusza Wszechświat i wszystkie zawarte w nim moce. Maksyma wyznawców tantryzmu brzmi: Śiwa bez Śakti jest trupem. Doktrynę omawianego kultu zawarto w księgach zatytułowanych Tantry. Tantra oznacza warsztat tkacki — symbol wiary, że dwa podstawowe składniki, męski i żeński, są osnową i wątkiem, z których utkany został gmach wszechświata. Ten motyw pojawia się w dialogach dydaktycznych między Śakti i Śiwą. Nauki wyrażone są w tajemnym języku „półsnu”, który pozornie mówi jedno, a w rzeczy samej coś zupełnie innego. Teksty tantryczne można odczytywać wielorako na różnych poziomach. Prawdy nigdy nie bywają formułowane dosłownie ani jednoznacznie, lecz okryte są niemal nieprzeniknionym woalem tajemnicy. To wielka ozdoba tantryzmu, którego nauki mają docierać tylko do najzagorzalszych wyznawców kultu. Twierdzą oni, że inne religie, głoszące swe nauki bez użycia symboli, są jak nierządnice wszem i wobec oferujące swe wdzięki, podczas gdy tantryzm jest niczym cnotliwa małżonka, co odsłania uroki własnego ciała tylko oczom prawowitego męża.

Zdaniem wyznawców tantryzmu każdy czas ma swoją świętą księgę. I tak na przykład ortodoksyjne hymny Hindusów - Wedy - zawierały naukę właściwą dla ludzi żyjących w dawnych wiekach, ale współczesnym mają niewiele do powiedzenia. Czas historyczny może być odmierzany w powtarzających się fazach czterech eonów (juga), które następowały kolejno w nie kończącej się rotacji. Jeśli jakiś ogólnoświatowy kataklizm doprowadzał do zakończenia danego cyklu, po nim przychodziły nowe. Najpierw był Złoty Wiek, gdy ludzie żyli długo, nie znali zawiści, urazy, oszustwa, pychy, nienawiści, okrucieństwa ani pożądania. Następne cztery stulecia aż po Kali Juga, czyli Czarny Wiek, przyniosły stopniowy upadek żywotności i siły moralnej człowieczeństwa. Teraz mamy właśnie Kali Juga - czwartą i zarazem ostatnią fazę, która rozpoczęła się pięć tysięcy lat temu i zbliża się do punktu kulminacyjnego. Jest to czas walki i gwałtu, degeneracji i moralnego rozkładu. Młodość nie darzy już szacunkiem ojców, a ojcowie nie są szacunku godni, żadnej wagi nie mają małżeńskie przysięgi i porozumienia społeczne, osobiste zobowiązania ani długi. Ludzkość dąży do zaznania zmysłowych uciech i zdobycia niezmiernych korzyści materialnych, wszędzie szerzą się homoseksualizm i perwersja, mężów i niewiast o wysokim morale jest coraz mniej, a jeśli się ktoś taki znajdzie, zostaje wyszydzony. Człowiek stał się podobny do paśu zwierzęcia.

Stare hymny wedyjskie są oczywiście w tej epoce bezwartościowym przeżytkiem. Teraz trzeba zaspokoić żądzę bogactwa, nasycić cielesne apetyty, dać upust płciowym popędom. Ale jest także właściwa droga do zaspokojenia tych potrzeb — sposób postępowania człowieka musi być zrytualizowany, pożądanie zmysłowe i satysfakcję seksualną należy uczynić czymś wzniosłym, nabożeństwem. Sprośne sprawy cielesne właściwe są stadom paśu, wyznawca tantryzmu musi zaś składać pragnienia zmysłów na ołtarzach bogów.

Techniki tantryczne

Wymyślono wiele środków, które służą do zachowania fluidów płciowych i ich wykorzystania w celach magicznych, prowadzących do osiągania tym sposobem duchowego oświecenia. Jest wiele wariantów: m.in. specjalna metoda coitus reservatus (stosunku przerywanego), kiedy to mężczyzna unika wytrysku, a sam pobiera energię od kobiety za każdym razem, gdy ta szczytuje; stosunek, w którym mężczyzna doprowadza do wytrysku wewnętrznego, tzn. kieruje go do własnego organizmu najpierw przez ucisk w kroczu, a następnie siłą woli; normalny stosunek, po którym następuje wchłonięcie przez mężczyznę nasienia wraz z wydzieliną kobiety, a w każdym razie skierowanie go do góry, bo uważa się, że to, co idzie w górę, osiąga nieśrniertelność.

Istnieją też inne, pozornie nieprawdopodobne techniki, określane ogólnym terminem -oli, jak wadżroli, sahadżoli i amaroli.

Polegają one na wchłonięciu nasienia po wytrysku. Można to osiągnąć w wyniku długich i trudnych ćwiczeń opanowania mięśni moczowodu i spowodowania ruchu robaczkowego ku górze.

Czynności te bywają łączone z ćwiczeniami oddechu. Dzięki nim sperma skierowana jest w górne partie organizmu i wchłonięta przezeń. Podobne metody stosuje chiński taoizm, przeprowadzając to w ramach grupowych orgii, gdy mężczyzna spółkuje z kilkoma kobietami i „wchłania” prąciem „tchnienia” ich orgazmów.

Właściwa realizacja obrzędów maithuny jest w tantryzmie jednym z głównych celów życia i może być środkiem duchowego wyzwolenia. Ze względu na naturalny sprzeciw, który rytuał ten może wywołać u profanów, nieświadomych jego właściwego sensu, oraz niebezpieczeństwa grożące przy nieprawidłowym spełnianiu obrzędu, maithuny nauczano w wielkiej tajemnicy. Zdaniem wyznawców tantryzmu ignorancja nie polega na głupocie rozumu, lecz na ciemnocie ducha, prawdziwa zaś wiedza to wypełnianie świętych praw religii. Człowiek przebywa w określonym otoczeniu fizycznym, może korzystać z jego walorów i stworzonych przez nie możliwości postępu. Został obdarzony zmysłowym pożądaniem, aby wspomagało ono potrzeby jego ducha. Duszę może zbawić jedynie ciało, to właśnie po to umieszczono ją w fizycznym wehikule, w którym może ona osiągnąć wyzwolenie. W istocie rzeczy nie ma sprzeczności między duchem a ciałem. Ciało tych, którzy wiedzą, jak to czynić, można zmusić, by służyło duszy.

Tantrycy utrzymują, że dawne nakazy były przez ortodoksyjnych ascetów absolutnie źle rozumiane. Zasada wymagająca wyrzeczenia słuszna była o tyle, o ile prowadziła do ograniczonego zużycia męskiego fluidu. Jeden z tantrycznych tekstów mówi: „Nasienie nie może pójść na marne. Utrata nasienia prowadzi do śmierci. Utrzymanie nasienia to życie”. Zmarnowanie nasienia jest stratą dla wszystkich mocy - ciała, umysłu i ducha, bo zawiera ono siłę życia, jest źródłem energii, która utrzymuje ducha przy życiu. Nasienie zgromadzone w ciele i właściwie użyte przydaje człowiekowi zalet, wzmaga sprawność i obdarza wielką mocą.

Innymi słowy to nie kulminacyjny moment seksualnej rozkoszy, lecz wytrysk pozbawia żywotności ciało i osłabia duszę. Są sposoby przedłużenia szczytowania bez wytrysku. Stanowią one jedną z tajemnic tantryzmu i przypominają ekstatyczne stany duchowej egzaltacji. Prawdziwy ascetyzm zawsze opiera się na budowaniu napięcia seksualnego i kieruje wytworzoną energię do obiegu wewnętrznego. W rytuałach tantryków pożądanie płciowe wzmaga się stopniowo i —- wzmożone przez powściągliwość - staje się niewyczerpanym źródłem energii.

Bardzo ważnym i zasadniczym składnikiem wszystkich obrzędów tantrycznych jest obecność guru albo nauczyciela (mistrza), bez którego, jak się powszechnie uważa, nie można pobierać nauk. Jego wskazówki są niezbędne zarówno w ćwiczeniach fizycznych, jak i przy opanowywaniu technik seksualnych. Nawet na podstawie najdokładniejszych instrukcji pisanych uczeń nie może się dowiedzieć, czy właściwie przeprowadza daną próbę. Wiele ćwiczeń sprawia nie tylko trudności, ale także stanowi fizyczne niebezpieczeństwo. Każdy niepożądany pośpiech, mylna interpretacja instrukcji (przedstawionych przecież w postaci kodu) pod nieobecność przewodnika może w krytycznym momencie prowadzić do psychicznej katastrofy, do przekroczenia granicy między zdrowiem i chorobą, a nawet między życiem i śmiercią. Jeden z adeptów, ćwiczących pranajamę - kontrolę oddechu - stracił przyrodzony rytm oddychania i kontrolę nad naturalnymi odruchami, zaczął gwałtownie dyszeć niczym astmatyk i niemal się dusił. Natychmiast wezwano jego guru, który go uratował, ale mimo wszystko trzeba było dobrych kilku tygodni, aby doprowadzić nieostrożnego ucznia do normalnego stanu zdrowia. Niezależnie od treningu fizycznego nowicjusz musi zostać zaznajomiony z tajemnicą kultową mantrą, czyli zaklęciem. Wibracje mantry przenikają ciało fizyczne i powodują współbrzmienie z wibracją ciała astralnego. Aby fakt ten oznajmić, niezbędny jest żywy głos guru.

Rytuał maithuny

Do obrzędów związanych z tantryzmem należą kręgi magiczne (mandala), uroki (mantra), rytualne ruchy (mudra), kontrola oddechu (pranajama), duchowa alchemia (rasavada), kultura fizyczna, helioterapia, czyli osiąganie cielesnej sprawności przez uwielbienie Słońca, aktywizacja wrażliwych punktów ciał (czakra) oraz używanie dzwonków, kadzideł i innych specyficznych przyborów kunsztu okultystycznego. Wszystko to przeplatane jest działaniami antynomicznymi, bo wyznawca tantryzmu wynosi się ponad powszechnie uznane prawa. To, co inni potępiają, dla niego jest znamieniem szlachectwa, co jest trucizną dla innych - dla niego pokarmem, co dla stada jest wtrąceniem do piekieł, jemu zapewnia wyzwolenie. Tym sposobem czyny zakazane stają się szczeblami drabiny, po której on wstępuje na wysokości: napój alkoholowy trzeba wypić. mięso (np. wołowe, tabu dla hindusów) trzeba koniecznie zjeść, zakazane praktyki seksualne, jak kazirodztwo lub cudzołóstwo, trzeba uprawiać.

Jest jeden rytuał szczególny, w którym spełnia się wszystkie wspomniane wyżej potrzeby, gwałci wszelkie społeczne zasady. Nazywa się czakra-pudża, krąg kultu, a odbywa zazwyczaj w specjalnym obrzędowym pomieszczeniu. Gdy uczestnicy wchodzą do niego, każda z kobiet zdejmuje stanik i wkłada go do pudełka, którym opiekuje się guru. Pod koniec uroczystości wstępnych każdy z uczestniczących mężczyzn wybiera jeden stanik z pudełka, a jego właścicielka staje się Śakti tegoż mężczyzny, partnerką na pozostałą część obrzędu i to nawet wtedy, gdy jest jego siostrą lub matką. Mężczyźni i kobiety siadają kręgiem na podłodze, każdy partner z prawej strony swej wybranki. Powstaje żywy krąg magiczny, w który ujawnia się nadprzyrodzona energia bogini, nazwa zaś magicznego kręgu mandala jest imieniem całego obrzędu. W środku kręgu zasiadają guru i jego partnerka - czasem jest to naga dziewczyna, przedstawiająca boginię. Na środku krę- gu może też być tylko rysunek joni, czyli żeńskiego organu płciowego, stanowiący symbol bogini. To ona jest głównym bóstwem wszystkich rytuałów tantrycznych, a jej symbol - to znaczy żywa reprezentantka lub rysunek - stanowi niezbędny element opisywanego obrzędu.

Uczestnicy przystępują do sakramentalnej uczty, złożonej z wina, wołowego albo baraniego mięsa, ryb i suchych ciastek zbożowych. Później następuje maithuna, czyli stosunek płciowy z wylosowaną partnerką. W sanskrycie nazwy wszystkich pięciu elementów uczty zaczynają się na m, udział zaś w owych pięciu m jest jednym z sakramentów kultu. Rytuał maithuny ma w filozofii tantryzmu ogromne znaczenie, a na wielu tantryczno-buddyjskich obrazach i rzeźbach bogowie i boginie panteonu bywają przedstawiani w różnych pozycjach stosunku płciowego, co ma symbolizować boskie zespolenie.

Wyższość kobiety (samicy) podkreśla się w tantryzmie na każdym kroku. Jednym z powodów, dla których wyznawcy tej religii głoszą swą wyższość, jest właśnie wysoka ranga kobiety, w odróżnieniu od jej podrzędnej pozycji w hinduizmie i buddyzmie. Każda partnerka mężczyzny w obrzędach religijnych jest wcieleniem bogini, rodzajem Śakti. Mężczyzna sam w sobie to twór niedoskonały, potrzebuje pierwiastka żeńskiego, aby się spełnić w sensie fizycznym i psychicznym. Kobiety są źródłem wyzwolenia. Jedna z ksiąg mówi: „Kobiety to boginie, to życie sarno, to jego ozdoba. Myślami bądź zawsze wśród kobiet”.

Podczas rytualnego aktu maithuny, zdaniem wyznawców tej religii, kobieta wydziela z siebie określony element witalny. Znają ten element taoiści i zawiera się on w ich koncepcji jin, wcielonego w kobietę, którą nazywają chuai. Podniecone seksualnie kobiety wytwarzają fale energii, ale ich moc, jak się uważa, ulega roztrwonieniu i fale tracą swą wartość, o ile nie zostaną ujęte we właściwe łożysko oraz odpowiednio wykorzystane. Moce, wydzielane w czasie, gdy kobieta odczuwa pożądanie płciowe, bardzo się intensyfikują w momencie orgazmu, kiedy to następuje gwałtowne wyzwolenie obu typów energii - fizycznej i psychicznej. Niewiele dadzą one jednak mężczyźnie dopóty, dopóki nie potrafi właściwie ich spożytkować. Ów silny strumień energii może się nawet okazać dlań szkodliwy, gdy kobieta w procesie inwaginacji wchłania organ męski, jego nasienie, a jednocześnie psychiczną moc partnera. Kobiety są jakby stworzonymi przez naturę gąbkami, które podczas stosunku wysysają z mężczyzny jego energię.