Osho Rajneesh

DUCHOWOŚĆ TANTRYCZNEGO
AKTU SEKSUALNEGO


Ta druga osoba jest jedynie drzwiami. Kiedy kochasz się z kobietą, w rzeczywistości kochasz się z całym istnieniem.


Zygmunt Freud kiedyś powiedział, że człowiek rodzi się już neurotyczny. To tylko połowa prawdy. Człowiek nie rodzi się neurotyczny, ale rodzi się pośród neurotycznej ludzkości. To nasze społeczeństwo, prędzej czy później, każdego doprowadza do neurozy. Człowiek rodzi się naturalny, prawdziwy, normalny. Ale gdy tylko nowo narodzone dziecko staje się częścią społeczeństwa, zaczyna ujawniać się neuroza.

Oto jacy jesteśmy, jesteśmy neurotyczni. Neuroza polega na rozszczepieniu — głębokim rozszczepieniu. Nie jesteś jeden; jest was dwoje albo nawet wielu. Trzeba to dobrze zrozumieć; tylko wtedy możemy postępować zgodnie z tantrą. Twoje uczucia i myślenie stały się dwiema różnymi rzeczami; to jest właśnie podstawa neurozy. Część myśląca i czująca rozdzieliły się na dwoje, a ty identyfikujesz się z częścią myślącą, a nie z czującą. A odczuwanie jest bardziej rzeczywiste niż myślenie; jest bardziej naturalne niż myślenie. Przychodzisz na świat z czującym sercem, myślenia się uczysz, daje ci je społeczeństwo. Twoje uczucia zostają wypierane. Nawet kiedy mówisz, że czujesz, to tylko myślisz, że czujesz. Twoje odczuwanie zamarło. A nastąpiło to z określonych przyczyn.

Nowo narodzone dziecko jest istotą odczuwającą. Odczuwa rzeczy; jeszcze o nich nie myśli. Jest naturalne, tak jak wszystko w naturze — jak drzewo albo zwierzę. Ale my zaczynamy je kształtować, wychowywać. Musi ono stłumić swoje uczucia, ponieważ jeśli tego nie zrobi, zawsze będzie miało kłopoty. Kiedy chce płakać, nie może, bo jego rodzice nie pozwalają na to. Zostałoby wtedy potępione, nie kochane. Nie jest akceptowane takie, jakie jest. Musi się odpowiednio zachowywać; zachowywać zgodnie z jakąś ideologią czy ideałami. Tylko wtedy będzie kochane. Miłość nie jest przeznaczona dla takiego, jakie jest. Może zostać pokochane tylko wtedy, gdy będzie się zachowywać zgodnie z pewnymi regułami. Reguły te są narzucone, a nie naturalne. Jego naturalna istota zaczyna być tłumiona, a to co nienaturalne, nierzeczywiste, zostaje mu narzucone. Tym nierzeczywistym jest twój umysł, i przychodzi taka chwila, kiedy rozszczepienie staje się tak duże, że nie może nastąpić integracja. Zupełnie zapominasz, czym była twoja rzeczywista natura. Masz fałszywą twarz; prawdziwa została utracona. Obawiasz się także odczuwać swą oryginalną naturę, ponieważ całe społeczeństwo wystąpiłoby przeciwko tobie. Tak więc i ty sprzeciwiasz się swojej prawdziwej naturze. Wytwarza to bardzo neurotyczny stan. Nie wiesz, czego chcesz; nie wiesz, jakie są twoje prawdziwe potrzeby. A wtedy podążasz za tymi nieautentycznymi, ponieważ tylko czujące serce może nadać sens, wskazać kierunek… Kiedy pozostaje ono stłumione, stwarzasz symboliczne potrzeby. Na przykład możesz jeść coraz więcej i więcej, napychać się jedzeniem i nigdy nie czuć się najedzonym. Potrzebujesz miłości, a nie jedzenia, ale jedzenie i miłość są ze sobą silnie związane. Tak więc kiedy potrzeba miłości nie jest odczuwana, albo pozostaje stłumiona, tworzy się fałszywa potrzeba jedzenia. I tak możesz sobie jeść. A ponieważ potrzeba jest fałszywa, to nigdy nie zostanie zaspokojona. Gdy żyjemy fałszywymi potrzebami, nie możemy oczekiwać ich zaspokojenia.

Chcesz być kochany; taka jest twoja podstawowa, naturalna potrzeba, ale może zostać ona sprowadzona w fałszywy wymiar. Na przykład wtedy, gdy usiłujesz zwrócić na siebie uwagę wszystkich. Chcesz, aby inni patrzyli na ciebie. Możesz zostać politycznym liderem — wtedy zwracasz na siebie uwagę wielkich tłumów. Ale prawdziwa, podstawowa potrzeba bycia kochanym, nawet jeśli cały świat patrzy na ciebie, nie może zostać zaspokojona. Jest w stanie dokonać tego tylko jedna osoba, kochająca cię, osoba zwracająca uwagę na ciebie z powodu miłości.

Tantra reprezentuje bardzo rewolucyjne podejście — najstarsze, a równocześnie najnowsze. Tantra to jedna z najstarszych tradycji, a jednak nie jest tradycyjna, a anty-tradycyjna, ponieważ mówi, że dopóki nie staniesz się całością i jednością, całkowicie rozmijasz się z życiem. Nie możesz pozostawać w stanie rozszczepienia; musisz stać się jednością.

Co zrobić, aby stać się jednością? Możesz nad tym myśleć, ale to ci nie pomoże, ponieważ myślenie jest techniką dzielenia. Jest analityczne: rozdziela, rozszczepia rzeczy. Uczucie jednoczy, syntezuje, doprowadza do jedności. Tak więc możesz myśleć, czytać, studiować, kontemplować. Nic ci to nie pomoże, dopóki nie powrócisz do centrum odczuwania. Lecz jest to bardzo trudne, ponieważ kiedy myślimy o centrum odczuwania, to tylko myślimy!

Kiedy mówisz komuś: „Kocham cię”, uświadom sobie, czy jest to tylko myśl, czy odczucie. Jeśli to tylko myśl, to coś pominąłeś. Uczucie związane jest z całością; zaangażowane w nie pozostaje całe twoje ciało, umysł, wszystko, czym jesteś. W myślenie wciągnięta jest jedynie twoja głowa, i to nawet nie cała, tylko jej część i przemijająca myśl. Może już jej nie być w następnej chwili. Tylko fragment pozostaje zaangażowany, i to powoduje wiele nieszczęść w życiu, gdyż tylko z powodu fragmentarycznej myśli dajesz obietnicę, której nie jesteś później w stanie spełnić. Możesz powiedzieć: „Kocham cię i będę kochał zawsze”. Tej drugiej części obietnicy nie możesz spełnić, ponieważ została ona dana przez fragmentaryczną myśl. Twoja cała istota nie jest w nią zaangażowana. A co zrobisz jutro, kiedy ten fragment przeminie i myśli już nie będzie? Obietnica stanie się więzieniem.

Sartre powiedział kiedyś, że każda obietnica jest fałszywa, Nie możesz obiecywać, ponieważ nie jesteś całością! Tylko jakaś część mnie obiecuje, a kiedy ta część nie będzie już siedzieć na tronie, a jej miejsce zajmie inna, co wtedy mam zrobić? W ten sposób rodzi się hipokryzja, gdyż próbuję spełnić tę obietnicę i udaję, że ją spełniam... wtedy wszystko staje się fałszywe.

Tantra mówi, wejdź z powrotem, głęboko w czujące centrum. Co robić, aby znowu się w nie zagłębić? Teraz przejdę do sutr. Każda z tych sutr usiłuje doprowadzić cię do całości.

Pierwsza: Kiedy rozpoczynasz zjednoczenie seksualne, zwracaj uwagę na ogień na początku, a kontynuując, unikaj żaru na końcu.

Seks, z wielu powodów, może dać bardzo głębokie spełnienie i przywrócić cię twojej naturalnej, rzeczywistej istocie. Trzeba to dobrze zrozumieć.

Po pierwsze: seks jest aktem totalnym. Zostajesz pozbawiony umysłu, wyprowadzony z równowagi. Dlatego też pojawia się tak wielki Ięk przed seksem. Utożsamiasz się z umysłem, a seks to akt nie-umysłu. Zostajesz pozbawiony głowy. Nie masz wcale głowy. Nie ma rozumowania, żadnego procesu mentalnego. A jeśli zachodzi proces mentalny, to nie odbywasz prawdziwego aktu seksualnego. Nie ma orgazmu, nie ma spełnienia. Wiedy akt seksualny staje się czymś mózgowym.

Ogromne pragnienie seksu na całym świecie nie wynika z tego, że świat stał się bardziej seksualny, ale z tego, że nie jesteś w stanie cieszyć się seksem jako totalnym aktem. Przedtem świat był bardziej seksualny, dlatego nie istniała taka żądza seksu. Obecne pożądanie seksu wskazuje, że potrzeba nam czegoś prawdziwego, bo podążamy za fałszywym. Cały współczesny świat stał się seksualny, ponieważ brakuje w nim samego aktu seksualnego. Został on przeniesiony do umysłu; stał się mentalny. Myślisz o nim.

Wielu ludzi przychodzi do mnie i mówi, że ciągle myślą o seksie, cieszą się myśląc o nim — czytając, oglądając pornografię. Lecz kiedy nadchodzi moment na rzeczywisty seks, wtedy tracą całe zainteresowanie. Czują nawet, że stali się impotentami. Odczuwają życiową energię, gdy myślą, natomiast kiedy chcą przejść do aktu, stwierdzają, że brak im energii i pożądania. Czują, że ich ciała stały się martwe. Co się z nimi dzieje? Nawet akt seksualny stał się umysłowy. Ludzie mogą tylko myśleć o nim; nie mogą go odbywać, ponieważ do tego musieliby zaangażować całą swoją istotę. A zawsze, kiedy w grę wchodzi zaangażowanie całej istoty, głowa zaczyna się niepokoić — przestaje być mistrzem i nic już nie pozostaje pod jej kontrolą.

Tantra używa seksu, aby uczynić cię znów całością, ale żeby tak się stało, musisz stosować medytację. Musisz zapomnieć o wszystkim, co słyszałeś o seksie, co studiowałeś, czego nauczyło cię społeczeństwo, Kościół, religia, nauczyciele... zapomnieć wszystko i totalnie się weń zaangażować. Zapomnij o kontroli! Kontrolowanie jest barierą. Pozwól, aby seks posiadł ciebie; nie kontroluj go.

Zachowuj się, jakbyś był szalony — nie-umysł wygląda jak szaleństwo. Stań się ciałem, stań się zwierzęciem, ponieważ zwierzę jest całością. Współczesnemu człowiekowi zapewne tylko seks dostarcza najwięcej możliwości powrotu do całości, ponieważ seks jest w nim najgłębszym biologicznym centrum. Z niego się rodzisz. Każda twoja komórka to komórka seksu. Całe twoje ciało jest zjawiskiem energii seksualnej.

Pierwsza sutra mówi: Kiedy rozpoczynasz zjednoczenie seksualne, zwracaj uwagę na ogień na początku, a kontynuując, unikaj żaru na końcu.

I na tym polega cała różnica. Dla ciebie akt seksualny jest uwolnieniem. Dlatego podczas jego uprawiania śpieszysz się. Chcesz uwolnienia. Nadmiar energii zostanie uwolniony i poczujesz ulgę. Ta ulga jest jednak tylko pewnym rodzajem słabości. Przelewająca się energia stwarza napięcie, podniecenie. Czujesz, że musisz coś z nią zrobić. Kiedy energia zostaje uwolniona, stajesz się osłabiony. Możesz uznać tę słabość za rozluźnienie, bo nie jesteś już podniecony, nie masz już nadmiaru energii. Możesz się zrelaksować! Lecz ten relaks jest negatywny. Jeśli relaksujesz się jedynie poprzez pozbycie się energii, to jest to bardzo kosztowne. I ten relaks jest tylko fizyczny. Nie sięga głębiej i nie staje się duchowy. Pierwsza sutra mówi, abyś się nie śpieszył i nie zmierzał do końca. Pozostań na początku. Początek jest bardziej rozluźniony, ciepły. I nie śpiesz się, aby znaleźć się na końcu. Zupełnie zapomnij o końcu. Kiedy rozpoczynasz zjednoczenie seksualne, zwracaj uwagę na ogień na początku…

Gdy jesteś przepełniony energią, nie myśl o uwolnieniu. Pozostań z tą przepełniającą cię energią. Nie dąż do ejakulacji. Zapomnij o niej zupełnie! Pozostań wraz ze swoją ukochaną czy ukochanym na samym ciepłym początku, tak jakbyście byli jednym. Stwórzcie okrąg.

Istnieją trzy możliwości. Dwoje kochanków może stworzyć trzy figury — geometryczne figury. Może czytałeś o tym, albo nawet widziałeś jakiś stary alchemiczny obraz, na którym mężczyzna i kobieta stoją nago wewnątrz trzech geometrycznych figur. Pierwszą z nich jest kwadrat, drugą trójkąt, a trzecią okrąg. Tak wygląda jedna ze starych alchemicznych i tantrycznych analiz aktu seksualnego. Zwykle, kiedy odbywasz akt seksualny, uczestniczą w nim cztery osoby, a nie dwie — jest to kwadrat. Są cztery kąty, ponieważ ty sam jesteś rozdzielony na dwoje, tzn. na część myślącą i czującą, a twój partner także pozostaje rozszczepiony na dwoje. Jest więc was czworo. Nie spotykają się dwie osoby, ale cztery. To tłum. I w takiej sytuacji nie może dojść do bliskiego, intymnego kontaktu. Są cztery kąty i spotkanie jest nieautentyczne. Nie może dojść do żadnej komunikacji, ponieważ twoja głębsza część pozostaje ukryta, tak samo zresztą jak i u twojego partnera. I spotykają się tylko dwie głowy, tylko dwa procesy myślowe, nie uczuciowe, bo one pozostają ukryte.

Drugi typ spotkania może być podobny do trójkąta. Jest was dwoje — dwa kąty u podstawy. Przez jedną chwilę stajecie się jednością, jak trzeci kąt trójkąta. Ale tylko przez krótką chwilę wasza dwoistość zostaje porzucona, tak że stajecie się jednością. To lepsze niż kontakt w stylu kwadratu, ponieważ choć przez jedną chwilę jesteście jednością. Ta jedność daje wam zdrowie i siły witalne. Znowu zaczynacie czuć się młodo i pełni życia.

Ale dopiero trzeci rodzaj spotkania jest najlepszy — spotkanie tantryczne. Wtedy stajecie się okręgiem. Nie ma w nim żadnych kątów i kontakt jest długi, nie tylko przez jedną chwilę. To spotkanie jest naprawdę bezczasowe; czas dla niego nie istnieje. Może się to wydarzyć tylko wtedy, gdy nie dążysz do ejakulacji. Jeśli potrzebujesz wytrysku, będzie to spotkanie trójkątne, ponieważ w momencie ejakulacji kontakt zostanie utracony. Pozostań na początku; nie zmierzaj do końca. W jaki sposób pozostać na początku? Trzeba pamiętać o wielu rzeczach. Po pierwsze, nie możesz uważać, że akt seksualny do czegoś prowadzi. Nie traktuj go jako środka — on sam w sobie jest celem. Nie ma żadnego celu. Po drugie, nie myśl o przyszłości, pozostań w teraźniejszości. A jeśli nie będziesz w stanie na początku aktu seksualnego pozostać w chwili obecnej, wtedy nigdy nie znajdziesz się w teraźniejszości, bo sama natura tego aktu polega na tym, że wrzuca cię w teraźniejszość. Pozostańcie w chwili obecnej. Cieszcie się ze spotkania dwóch ciał, dwóch dusz i roztapiajcie się w sobie nawzajem… roztapiajcie się jedno w drugim. Zapomnijcie, że gdzieś zmierzacie. Pozostańcie w tej chwili i nie dążąc donikąd, roztapiajcie się. Ciepło i miłość powinny wytworzyć taką sytuację, w której się roztopicie. Dlatego też, kiedy nie ma miłości, akt seksualny jest szybki. Używasz drugiej osoby jako narzędzia. A ta druga osoba używa ciebie. Wyzyskujecie się nawzajem, a nie roztapiacie w sobie. Tylko wtedy, kiedy pojawi się miłość, możecie się roztopić. Takie roztopienie na początku, może dostarczyć wglądu. Kiedy nie śpieszysz się, aby zakończyć stosunek, stopniowo staje się on coraz mniej seksualny, a bardziej duchowy. Narządy seksualne również roztapiają się w sobie. Głęboka, cicha komunia dokonuje się między podwójnymi energiami ciała i w niej możecie pozostawać przez godziny. To bycie razem w miarę upływu czasu, pogłębia się coraz bardziej. Ale nie myślcie wtedy o niczym. Pozostańcie głęboko zanurzeni w tej chwili. Stanie się ona ekstazą, samadhi1. A jeśli to poznacie, jeśli poczujecie i urzeczywistnicie, wówczas wasz umysł seksualny stanie się nie-seksualny. Dzięki temu można osiągnąć prawdziwą brahmaczarję, wyrzeczenie, celibat. Wygląda to paradoksalnie, ponieważ zawsze myśleliśmy, że jeśli ktoś ma pozostawać w celibacie, to nie wolno mu nawet spojrzeć na płeć przeciwną, że musi od niej uciekać! Jest to jednak bardzo fałszywy celibat: umysł zaczyna myśleć o drugiej płci. A im więcej uciekasz od niej, tym bardziej o niej myślisz, gdyż wymaga tego twoja podstawowa, głęboka potrzeba.

Tantra mówi, nie próbuj uciekać — żadna ucieczka nie jest możliwa, Zamiast tego używaj natury, aby przekraczać. Nie walcz! Zaakceptuj naturę, aby ją przekroczyć. Ta komunia z twoim ukochanym czy ukochaną stanie się nieskończona, gdy pozostaniesz w niej na początku aktu… Podniecenie to energia. Dochodząc do szczytu uwalniasz się od niego, ale wtedy również tracisz energię i popadasz w depresję, stajesz się słaby. Możesz uznać to za relaks — ale jest on negatywny w skutkach.

Tantra otwiera przed tobą wymiar wyższego „relaksu”, takiego, który jest pozytywny. Oboje partnerzy wchodzą ze sobą w bliski kontakt, obdarzają się nawzajem energią; stają się okręgiem, a ich energia krąży po tym okręgu. Dają sobie nawzajem życie, odnawiają je. Żadna energia nie zostaje utracona, uzyskuje się jej jeszcze więcej, ponieważ dzięki kontaktowi z przeciwną płcią każda twoja komórka otrzymuje wyzwanie, zostaje podniecona. A jeśli potrafisz rozpuścić się W tym podnieceniu nie prowadzącym do szczytu, pozostać na początku, nie rozpalać się, ale być ciepłym, wtedy te dwa ciepła spotkają się. Możesz przedłużać akt przez bardzo długi czas. Bez ejakulacji, bez pozbywania się energii, staje się on medytacją. I dzięki niej ponownie jesteś całością. Dzięki niej twoja rozszczepiona świadomość przestaje być rozszczepiona — zostaje złączona. Wszelkie neurozy to rozszczepienie. Jeśli zostaje ono usunięte, stajesz się znowu niewinnym dzieckiem. A gdy tylko poznasz tę niewinność, możesz zachowywać się w społeczeństw tak, jak ono tego od ciebie wymaga. Ale teraz twoje zachowanie jest tylko teatralną grą. Nie angażujesz się. Stawiają przed tobą pewne wymagania — spełniasz je, ale się nie angażujesz, tylko grasz. Musisz używać fałszywych masek, bo żyjesz w nierzeczywistym świecie; w przeciwnym wypadku ten świat zmiażdżyłby cię i zabił. Zabiliśmy wiele prawdziwych twarzy. Ukrzyżowaliśmy Jezusa, ponieważ zaczął zachowywać się jak człowiek autentyczny. Nierzeczywiste społeczeństwo nie toleruje tego. Otruliśmy Sokratesa, bo zachowywał się jak autentyczny człowiek. Zachowuj się tak, jak wymaga tego społeczeństwo; nie stwarzaj niepotrzebnych problemów sobie i innym. Gdy tylko poznasz swoją prawdziwą istotę i pełnię, nierzeczywiste społeczeństwo nie będzie w stanie doprowadzić cię do neurozy; nie zrobi z ciebie wariata.

Kiedy rozpoczynasz zjednoczenie seksualne, zwracaj uwagę na ogień na początku, a kontynuując unikaj żaru pod koniec.

Jeśli dopuszczasz do ejakulacji, energia zostaje rozproszona. Nie ma już ognia. Po prostu uwolniłeś się od swojej energii, nic w zamian nie otrzymując.

Druga sutra mówi:

Podczas takiego objęcia, kiedy twoje zmysły drżą jak liście, poddaj się temu drżeniu.

Podczas takiego objęcia — pozostając w głębokiej komunii z ukochanym lub ukochaną — kiedy twoje zmysły drżą jak liście, poddaj się temu drzżeniu!

Kiedy się kochamy, nie pozwalamy, aby za bardzo poruszały się nasze ciała — bo jeśli ciała ruszają się, akt seksualny rozprzestrzenia się na całe ciało. Możesz sprawować kontrolę, kiedy akt pozostaje umiejscowiony w centrum seksualnym; wtedy umysł jest w stanie go kontrolować. Kiedy angażuje się całe ciało, nie da się tego dokonać. Możesz zacząć się trząść, krzyczeć, i wtedy nie będziesz potrafił kontrolować ciała, to ono zawładnie tobą.

Tłumimy swoje ruchy. Stłumiliśmy wszelki ruch, szczególnie drżenie ciał kobiet. Są one teraz jak martwe. Ty robisz coś z nimi, ale one nie robią niczego z tobą. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego na całym świecie mężczyzna w taki sposób tłumi zachowanie kobiety?

Z powodu lęku — kiedy ciało kobiety staje się opętane przez seks, mężczyźnie bardzo trudno ją usatysfakcjonować, ponieważ kobieta jest w stanie przeżywać szereg orgazmów pod rząd, a mężczyzna nie. Każda kobieta może mieć przynajmniej trzy orgazmy pod rząd, ale mężczyzna tylko jeden. Podczas orgazmu mężczyzny kobieta podnieca się i oczekuje na następne. Jest to trudne. Jak tego dokonać?

Kobieta potrzebuje natychmiast następnego mężczyzny, a grupowy seks to tabu. Na całym świecie stworzyliśmy monogamiczne społeczeństwa. Tak więc lepiej stłumić zachowanie kobiety. Faktycznie, osiemdziesiąt do dziewięćdziesięciu procent kobiet nigdy nie poznało, czym jest orgazm. Rodziły dzieci, ale to całkiem co innego. Dawały satysfakcję mężczyźnie (to także nie to). Ale same nigdy jej nie uzyskały. Dlatego też jeśli u kobiet na całym świecie widzi się zgorzknleme smutek, frustrację, to jest coś naturalnego! Ich podstawowa potrzeba nie została zaspokojona.

Drżenie, spazmatyczne ruchy podczas aktu seksualnego dlatego są cudowne, gdyż wskazują, że energia zaczyna płynąć i wibrować w całym ciele. Każda komórka ciała zostaje w ten sposób zaangażowana. Każda komórka staje się żywa, ponieważ jest komórką pełną seksu. Kiedy się urodziłeś, dwie komórki seksualne spotkały się i w ten sposób została stworzona twoja istota. Te dwie komórki seksualne są wszędzie w twoim ciele. Kiedy całe twoje ciało jest drżące, to nie tylko ty spotykasz się ze swoją ukochaną, ale wewnątrz twojego ciała każda komórka spotyka się ze swoim partnerem, drugą komórką. Wskazuje na to drżenie i spazmatyczne ruchy wyglądają one jak ruchy u zwierzęcia, ale człowiek jest zwierzęciem i nie ma w tym nic złego.

Druga sutra mówi:

Podczas takiego objęcia, kiedy twoje zmysły drżą jak liście…

Silny wiatr wieje i potrząsa drzewem, wstrząsy dochodzą nawet do korzeni, każdy liść drży na wietrze. Bądź drzewem! Wieje silny wiatr, a seks jest właśnie silnym wiatrem — wielka energia płynie przez ciebie. Trzęś się! Poddaj wibracji! Pozwól tańczyć każdej komórce ciała. Dotyczy to obojga partnerów. Ukochana również tańczy, każda jej komórka wibruje. Tylko w ten sposób powinniście się spotykać. A wtedy spotkanie nie będzie mentalne — będzie to spotkame waszych bioenergii.

Poddajcie się temu drżeniu i nie bądźcie widzami, ponieważ to tylko umysł zawsze pozostaje widzem. Nie stójcie z boku! Bądźcie drżeniem, stańcie się wstrząsami. Zapomnijcie o wszystkim i stańcie się wstrząsami. To nie twoje ciało jest wstrząsane, ale ty sam, cała twoja istota. Stajesz się samym drżeniem. A wtedy nie ma już dwóch ciał, dwóch umysłow Na początku są dwie wibrujące energie… a pod koniec tylko okrąg, nie ma już dwóch osób.

Co dzieje się w okręgu? Po pierwsze, zostajesz częścią egzystencjalnej siły — nie społecznie uwarunkowanego umysłu, ale egzystencjalnej siły. Stajesz się częścią całego kosmosu; podczas tego drżenia zostajesz częścią całego kosmosu. Jest to moment wielkiego stworzenia. Wasze stałe ciała ulegają rozpuszczeniu. Stajecie się płynni i wpływacie w siebie nawzajem. Umysł zostaje odrzucony. Rozdzielenie znika. Stajecie się jednością.

To adwaita — nie-dualizm. I jeśli jesteś w stanie odczuć ten nie-dualizm, wtedy wszystkie niedualistyczne filozofie stają się bezużyteczne. Są tylko słowami. Kiedy poznasz tę niedualistyczną, egzystencjalną chwilę, tylko wtedy jesteś w stanie zrozumieć Upaniszady, tylko wtedy możesz zrozumieć mistyków i to, o czym oni mówią — kosmiczną jedność, pełnię. Wtedy nie pozostajesz już oddzielony od świata, nie jesteś wyalienowany z niego. Cała egzystencja staje się twoim domem.

A wraz z uczuciem, że „teraz jestem w swoim domu, w głębi bytu”, odpadają wszystkie troski. Nie ma już niepokoju, walki czy konfliktów. Lao-Tsy nazywa to tao, a Śankara adwaita. Sam możesz znaleźć swoje własne słowo, ale najłatwiej to odczuć w głębokim miłosnym uścisku. Bądź pełen życia, poddaj się drżeniu i sam się nim stań.

Trzecia sutra mówi: Nawet przypominając sobie zjednoczenie, bez miłosnego objęcia, transformacja.

Kiedy to już wszystko wiesz, wtedy nawet partnerka nie jest ci potrzebna. Możesz po prostu przypomnieć sobie akt i wejść w niego. Lecz najpierw musisz nauczyć się odczuwać. Jeśli znasz to uczucie, jesteś w stanie wejść w akt bez partnerki. Jest to trochę trudne, ale możliwe. A dopóki się to nie wydarzy, pozostaniesz uzależniony — stworzy się uzależnienie. Z wielu powodów tak się dzieje.

Kiedy miałeś to uczucie, jeśli poznałeś moment, gdy nie było ciebie, tylko wibrująca energia, w której stałeś się jednością i byłeś w okręgu z partnerką, w takim momencie znika już partnerka, Jesteś tylko ty, a dla twojej partnerki nie ma ciebie; jest tylko ona. Ponieważ ta jedność ma swoje centrum w tobie, partner znika. Kobietom łatwiej odkryć to uczucie, gdyż zawsze kochają się z zamkniętymi oczyma.

A więc podczas tej techniki dobrze jest mieć oczy zamknięte. Wtedy pojawia się tylko wewnętrzne odczucie kręgu, wewnętrzne poczucie jedności. Później trzeba je tylko zapamiętać. Zamknij oczy, połóż się jakbyś był z partnerką, przypomnij sobie wszystko i zacznij odczuwać. Twoje ciało zacznie się trząść i wibrować. Pozwól mu na to. Zupełnie zapomnij, że nie ma tej drugiej osoby. Zachowuj się tak, jakby była. Tylko na początku jest „jakby”. Jeśli to poznasz, nie ma „jakby”; jest druga osoba. Zachowuj się tak, jak w prawdziwym akcie miłosnym. Rób wszystko to, co robiłbyś ze swoją partnerką. Krzycz, poruszaj się, trząś. Wkrótce pojawi się okrąg — a ten okrąg jest cudowny. Poczujesz, że się wytworzył. Lecz teraz ten okrąg nie jest stworzony przez kobietę i mężczyznę. JEŚLI JESTEŚ MĘŻCZYZNĄ, WTEDY CAŁY WSZECHŚWIAT STAJE SIĘ KOBIETĄ. JEŚLI JESTEŚ KOBIETĄ, WTEDY CAŁY WSZECHŚWIAT STAJE SIĘ MĘŻCZYZNĄ. Teraz jesteś w głębokiej komunii z samą egzystencją; to drzwi — tej drugiej osoby już nie ma. Ta druga osoba to tylko drzwi. KIEDY KOCHASZ SIĘ Z KOBIETĄ, W RZECZYWISTOŚCI KOCHASZ SIĘ Z SAMĄ EGZYSTENCJĄ. KOBIETA JEST TYLKO DRZWIAMI, MĘŻCZYZNA JEST TYLKO DRZWIAMIL. TA DRUGA OSOBA TO TYLKO DRZWI DO CAŁOŚCI. Ale zwykle tak się śpieszysz, że nigdy tego nie odczuwasz. Jeśli pozostajesz w komunii z partnerką, w ścisłym objęciu przez godziny, zapominasz o drugiej osobie, która staje się rozszerzeniem całości.

Kiedy więc tylko poznasz tę technikę, możesz jej używać sam. A gdy korzystasz z niej sam, daje ci ona nową wolność — wolność od drugiej osoby. Naprawdę tak się dzieje, że cała egzystencja staje się tą drugą osobą — twoją kochanką lub kochankiem. A wtedy tej techniki można używać nieprzerwanie i pozostawać w ciągłej komunii z egzystencją. Da się to także wykorzystać w innych sytuacjach. Chodząc o poranku, możesz to robić. Wtedy jesteś w komunii z powietrzem, ze wschodzącym Słońcem, niebem i drzewami. Patrząc w nocy na gwiazdy, możesz to robić. Patrząc na Księżyc. Gdy wiesz jak to robić, jesteś w stanie pozostawać w akcie seksualnym z całym wszechświatem. Ale jednak dobrze jest zacząć od ludzkich istot, ponieważ są one najbliżej ciebie — to najbliższa część wszechświata. Nie są one jednak niezbędne. Możesz zrobić skok i zupełnie zapomnieć o drzwiach.

Nawet przypominając sobie zjednoczenie… transfornacja.

Przemienisz się, będziesz inny. Tantra używa seksu jako pojazdu. To energia; można jej użyć jak pojazdu. Jest ona w stanie przetransformować cię i doprowadzić do transcendentalnych stanów. Ale nam wydaje się to trudne, ponieważ używamy seksu w niewłaściwy sposób. Nie jest on naturalny; zwierzęta są lepsze od nas. Używają go w naturalny sposób, podczas gdy nasze sposoby są wypaczone. Ciągłe wbijanie do ludzkiego umysłu, że seks jest grzechem, stworzyło w tobie głęboko zakorzenioną barierę. Nigdy nie pozwalasz sobie na całkowity luz. Coś zawsze stoi z boku potępiając cię. Nawet nowe pokolenia mogą twierdzić, że nie mają żadnych obciążeń, obsesji, że seks nie jest dla nich tabu. Ale tak łatwo nie da się oczyścić swojej podświadomości. To wszystko gromadziło się tam przez wieki. Jest tam cała ludzka przeszłość. I tak, chociaż świadomie możesz nie uważać seksu za grzeszny, to jednak nieświadomość ciągle będzie go potępiać. Nigdy nie stajesz się całkowicie w niego zaangażowany. Coś zawsze pozostawiasz na zewnątrz. Ta pozostałość stwarza rozszczepienie.

Tantra mówi, zaangażuj się totalnie. Zapomnij o sobie, zapomnij swoją cywilizację, religię, kulturę, ideologię. Zapomnij o wszystkim! Wejdź całkowicie. Nie pozostawiaj niczego na zewnątrz. Stań się absolutnie nie- myślącym. Tylko wtedy uświadomisz sobie, że jesteś jednością ze wszystkim. Odczucie jedności może zostać oderwane od partnera i użyte w stosunku z całym wszechświatem, Możesz odbywać akt seksualny z drzewem, z Księżycem — z czymkolwiek! Gdy tylko wiesz jak stworzyć okrąg, jesteś w stanie stworzyć go wszędzie — nawet bez żadnego partnera. Możesz stworzyć okrąg wewnątrz siebie, ponieważ mężczyzna jest zarówno mężczyzną, jak i kobietą, a kobieta jest i kobietą, i mężczyzną. Jesteście dwojgiem, gdyż zostaliście stworzeni przez dwoje, przez kobietę i mężczyznę. Tak więc połowa należy do drugiego. Możesz zapomnieć zupełnie o wszystkim i krąg wytworzy się w twoim wnętrzu. Gdy tylko okrąg zostaje wytworzony w twoim wnętrzu — twój mężczyzna spotyka twoją kobietę, wewnętrzna kobieta spotyka wewnętrznego mężczyznę — pozo- stajecie w objęciu wewnątrz siebie. I tylko wtedy, gdy ten okrąg zostanie stworzony, można osiągnąć prawdziwy celibat. W każdym innym przypadku celibat jest tylko zakłamaniem i wywołuje problemy.

Kiedy wytworzysz ten okrąg w swoim wnętrzu, jesteś wolny. I o tym właśnie mówi tantra: seks to najgorsze więzienie, ale jednak można go używać jako pojazdu, który przeniesie nas do największej wolności. Tantra uważa, że trucizn da się używać jako lekarstwa — ale do tego potrzeba mądrości. Dlalego też nie potępiaj niczego. Ale używaj i wykorzystuj. Nie występuj przeciw niczemu. Znajdź sposób użycia i transformacji. Tantra to głęboka, totalna akceptacja życia. Na całym świecie i przez wieki jej postawa pozostaje nadal wyjątkowa. Tantra mówi: niczego nie odrzucaj, nie występuj przeciwko i nie stwarzaj konfliktów, ponieważ każdy konflikt sprawia, że stajesz się destruktywny dla siebie.

Wszystkie religie potępiają seks, obawiają się go, gdyż związany jest on z wielką energią. Gdy tylko w niego wejdziesz, ciebie już nie ma, a jego prąd może zanieść cię wszędzie; z tego powodu pojawia się Ięk. Więc mówią: „Stwórz barierę, tak abyś ty i ten prąd stali się dwoma! I nie pozwalaj życiowej energii, aby owładnęła tobą — bądź jej mistrzem!” Tylko tantra uważa, że takie opanowanie seksu jest fałszywe, chore i patologiczne, ponieważ w rzeczywistości nie możesz zostać oddzielony od tego strumienia. Ty nim jesteś! Wszelkiego rodzaju oddzielenie jest arbitralne i fałszywe. Ty jesteś tym prądem — jego częścią, falą. Możesz zamarznąć i oddzielić się od niego, ale to zamrożenie będzie śmiertelne. Cała ludzkość stała się martwa. Nikt tak naprawdę nie jest żywy — to tylko martwe ciała unoszone przez strumień życia. Roztop się! Tantra mówi, abyś próbował się roztopić. Nie bądź jak góra lodowa: roztop się i stań się jednością z rzeką. Stając się jednością z rzeką, czując jedność z rzeką, zanurz się w niej. Pozostawaj świadomy, a nastąpi transformacja. Trans- formacja zachodzi nie poprzez konflikt, ale dzięki świadomości.

Te trzy lechniki są bardzo naukowe, i jeśli z nich skorzystasz, zobaczysz, że seks stanie się dla ciebie czymś zupełnie innym niż był do tej pory. Nie będzie to chwilowe uwolnienie i pozbycie się energii. Seks stanie się nieskończonym medytacyjnym kręgiem.

Kilka innych, związanych z tym technik:

Radość ze spotkania z dawno nie widzianym przyjacielem, pozostawaj przeniknięty tą radością.

Wejdź w tę radość i stań się z nią jednością — w jakąkolwiek radość i szczęście, Tutaj podany jest tylko przykład: Radość ze spotkania z dawno nie widzianym przyjacielem…

Nagle spotykasz przyjaciela, którego nie widziałeś przez wiele, wiele dni albo nawet lat. Nagle ogarnia cię radość. Ale twoja uwaga skierowuje się na przyjaciela, a nie na twoją radość; wtedy coś opuszczasz. Ta radość jest tylko chwilowa, a twoja uwaga koncentruje się na przyjacielu. Zaczynasz rozmawiać, przypominacie sobie różne rzeczy i zapominasz o radości, a ona odchodzi.

Kiedy spotykasz przyjaciela i nagle radość rodzi się w twoim sercu, skoncentruj się na tej radości. Poczuj ją i stań się nią. Podczas spotkania z przyjacielem bądź świadomy i przepełniony radością. Niech przyjaciel znajdzie się na uboczu, a ty pozostań w centrum swojego uczucia szczęścia. Można to robić w wielu innych sytuacjach. Wschodzi Słońce, a ty nagle czujesz jak coś wschodzi w tobie. Wtedy zapomnij o Słońcu; niech pozostanie na uboczu. Bądź w centrum swojego własnego odczucia wschodzącej energii. W chwili, kiedy spojrzysz na nią, rozprzestrzeni się. Stanie się całym twoim ciałem, całą twoją istotą, I nie pozostawaj tylko jej obserwatorem — zanurz się w niej! Jest bardzo mało takich chwii, w których odczuwasz radość, szczęście, błogość. A my w dodatku je przegapiamy, ponieważ naszym centrum staje się zewnętrzny przedmiot.

Kiedykolwiek pojawia się radość, odczuwasz ją, jakby przychodziła ona z zewnątrz. Spotykasz przyjaciela; oczywiście wygląda na to, że radość pochodzi od niego, dzięki spotkaniu z nim. Ale tak w rzeczy- wistości nie jest. Radość jest zawsze w tobie. Przyjaciel tyłko wywołuje pewną syluację; przyjaciel pomaga ujawnić się radości, ale ona zawsze jest w tobie. Tak samo Jest nie tylKo z radością, ale ze wszystkim: z gniewem, ze smutkiem, z depresją i szczęściem. Inni stwarzają tylko sytuacje, dzięki którym ukryte rzeczy znajdują swój wyraz. Oni nie są przyczynami powstawania czegoś w tobie. Cokolwiek się wydarza, wydarza się to tobie. To coś było zawsze; to tylko spotkanie z przyjacielem stworzyło sytuację, w której wszystko to, co ukryte, zostało uwolnione i wyszło na zewnątrz. Pochodzące z ukrytych źródeł wyszło na jaw, zamanifestowało się.

Zawsze pozostawaj w centrum wewnętrznego odczucia, a wtedy nabierzesz zupełnie innej postawy w stosunku do wszystkiego. Postępuj tak nawet z negatywnymi emocjami. Kiedy jesteś zły, nie bądź skoncentrowany na osobie, która wywołała twój gniew. Niech pozostanie na uboczu. Ty sam stań się gniewem, poczuj go w całej jego pełni — pozwól, aby pojawił się wewnątrz. Nie racjonalizuj, nie mów: „To tamten człowiek go stworzył”. Nie potępiaj tego człowieka. On stał się tylko sytuacją. Poczuj do niego wdzięczność, bo dzięki niemu to, co pozostawało ukryte, ujawniło się. Uderzył w pewne miejsce i trafił na ukrytą tam ranę. Teraz już wiesz o tym — stań się tą raną.

Z każdymi emocjami, z pozytywnymi czy negatywnymi, używaj tej samej techniki, a nastąpi w tobie wielka przemiana. Jeśli emocja jest negatywna, to dzięki uświadomieniu sobie jej istnienia w swoim wnętrzu uwolnisz się od niej. Gdy natomiast jest pozytywna, staniesz się samą emocją. Jeśli to radość, będziesz radością. Jeśli to gniew, ulegnie rozpuszczeniu. I na tym polega różnica pomiędzy negatywnymi a pozytywnymi emocjami. Gdy stajesz się świadomy pewnej emocji, a emocja podczas uświadamiania rozpuszcza się, to jest negatywna, Gdy natomiast, uświa- damiasz sobie jakąś emocję i sam się nią stajesz, a emocja rozprzestrzenia się i staje się twoją istotą, wówczas jest ona pozytywna.

Świadomość reaguje odmiennie na te dwa rodzaje uczuć. Jeśli emocja jest trująca, zostajesz od niej uwolniony dzięki świadomości. Jeśli nato- miast jest dobra, pełna błogości, ekstatyczna, stajesz się z nią jednością. Wszystko zależy więc od świadomości.

Dla mnie jest to kryterium: jeżeli coś zostaje pogłębione przez twoją świadomość, jest dobre; jeżeli zaś rozpuszcza się poprzez uświadomienie, to jest złe. To, co nie jest w stanie pozostać w świadomości, to grzech. A to, co rozwija się w świadomości, to cnota. Grzech i cnota nie są społecznymi koncepcjami; urzeczywistniają się we wnętrzu.

Używaj swojej świadomości. Wygląda to tak: jeśli jest ciemność, a ty przynosisz światło, nie ma już więcej ciemności. Tylko dzięki zaświeceniu światła w ciemności pozbywasz się jej — ponieważ W rzeczywistości w ogóle jej nie było. Pojawiała się ona jak coś negatywnego — jest tylko nieobecnością świalła. Jedynie dzięki zaświeceniu światła manifestują się rzeczy, których dotąd nie było widać, bo w ciemności nie mogłeś ich zauważyć. Kiedy przynosisz świałło, nie ma już więcej ciemności, i to, co jest rzeczywiste, zostaje odkryte. Dzięki świadomości wszystko to, co negatywne, tak jak ciemność, ulegnie rozpuszczeniu — cała ta nienawiść, gniew, smutek, agresja. A miłość, radość i ekstaza zostaną tobie ujawnione po raz pierwszy.

Piąta technika: Jedząc albo pijąc, stań się smakiem jedzenia albo napoju, i to cię zaspokoi.

Jemy różne rzeczy, nie możemy żyć bez jedzenia, ale jemy zupełnie nieświadomie, automatycznie, jak robot. Nie zauważasz smaku, tylko się napychasz. Jedz powoli i bądź świadomy smaku. Tylko wiedy, gdy jesz powoli, możesz być świadomy. Zaprzestań pośpiesznego połykania jedzenia. Smakuj je bez pośpiechu i sam stań się smakiem. Kiedy odczuwasz słodycz, stań się tą słodyczą. A wtedy zostanie ona odczuta przez całe ciało — nie tylko w ustach i na języku. Słodycz rozprzestrzeniająca się falami! Cokolwiek jesz, poczuj smak i sam stań się tym smakiem. Taki jest punkt widzenia tantry, w przeciwieństwie do innych tradycji.

Dżiniści mówią: ,Zadnego smaku — aswad”. Mahatma Gandhi uczynił z tego regułę w swoim aśramie: „Aswad — niczego nie jedz ze smakiem. Jedz, ale nie smakuj; zapomnij o smaku. Jedzenie jest konieczne, rób to mechanicznie. Smak to pożądanie, więc nie smakuj niczego”. Tantra natomiast mówi, smakuj, ile tylko możesz; bądz bardziej wrażliwy, pełen życia. Nie tylko bądź wrażliwy, lecz stań się smakiem. Z powodu aswad, braku smaku, twoje zmysły staną się martwe. Będą coraz mniej i mniej wrażliwe. A wraz ze zmniejszoną wrażliwością nie będziesz w stanie odczuć swego ciał, ani poczuć swoich emocji. Wtedy pozostaniesz skoncentrowany jedynie na głowie. Ta koncentracja na głowie to rozszczepienie. Tantra mówi, aby nie tworzyć żadnego rozdzielenia we własnym wnętrzu. To cudownie smakować, cudownie być wrażliwym. Im bardziej jesteś wrażliwy, tym bardziej pełen życia, tym więcej życia wypełnia twoją wewnętrzną istotę. Stajesz się bardziej otwarty.

Możesz jeść nie smakując; nie jest to trudne. Możesz dotykać kogoś nic nie czując; to też nie jest trudne. Tak właśnie postępujemy. Ściskamy komuś rękę, wcale go nie dotykając — ponieważ aby dotknąć, musiałbyś dotrzeć do ręki. Musiałbyś stać się palcami i dłonią — jakbyś to ty, czy twoja dusza zeszła do ręki. Tylko wtedy jesteś w stanie dotknąć. Możesz wziąć czyjąś rękę w swoją i wycofać się. A wtedy pozostaje tylko martwa ręka. Wydaje się, że dotyka, ale w rzeczywistości tego nie czyni. Boimy się dotykać! Boimy się kogoś dotykać, ponieważ dotyk symbolizuje seks. Możesz stać w tłumie, w pociągu, stykając się fizycznie z wieloma osobami, ale w rzeczywistości ich nie dotykasz, a oni nie dotykają ciebie. To tylko wasze ciała się stykają, ale was w tym nie ma. Możesz to zrozumieć — jeśli kogoś w tłumie naprawdę dotkniesz, poczuje się obrażony. Twoje ciało może dotykać, ale tobie nie wolno się w nim poruszać. Musisz stać na uboczu, jakbyś był nieobecny w ciele. To tylko martwe ciało dotyka. Ten brak wrażliwości jest zły. Jest zły, ponieważ odcinasz się od życia, pozostajesz w opozycji do życia. Tak bardzo obawiamy się śmierci, że już jesteśmy martwi. W rzeczywistości nie powinniście się jej obawiać, nikt nie umrze, bo już jesteście martwi! A boimy się jej dlatego, bo nie żyliśmy naprawdę. Przegapiliśmy życie, a śmierć nadchodzi. Ktoś pełen życia nie będzie obawiać się śmierci, ponieważ on żyje! Kiedy naprawdę żyjesz, nie istnieje lęk przed śmiercią. Możesz nawet przeżyć śmierć. Kiedy nadejdzie śmierć, będąc wrażliwym ucieszysz się z tego niezwykłego doświadczenia. Jeśli jesteś pełen życia, możesz przeżyć nawet śmierć, a wtedy już jej więcej nie będzie. Jeśli pozostaniesz wrażliwy na swoje umierające ciało, i wycofasz się do swego centrum, i rozpuścisz się. Jeśli będziesz potrafił przeżyć to właśnie, staniesz się nieśmiertelny. Jedząc albo pijąc, stań się smakiem jedzenia albo napoju, i to cię zaspokoi… będziesz nasycony przez smak. Pijąc wodę, odczuwaj jej chłód. Zamknij oczy… pij powoli… smakuj ją. Odczuwaj chłód i poczuj, że ty sam stajesz się tym chłodem — ten chłód został przeniesiony na ciebie z wody. Stanowi on część twego ciała. Dotyka twoich ust, dotyka twego języka, i chłód zostaje przeniesiony. Pozwól, aby uczestniczyło w tym całe twoje ciało. Pozwól, aby fale chłodu rozeszły się po całym ciele, tak abyś wszędzie je odczuł. Dzięki temu wzrośnie twoja wrażliwość, a ty staniesz się bardziej żywotny i usatysfakcjonowany.

Jesteśmy sfrustrowani, czujemy pustkę i mówimy, że życie jest puste. Ale to my sami stanowimy przyczynę, z powodu której jest ono puste. Nie zapełniamy go i nie pozwalamy, aby cokolwiek innego go zapełniło. Nosimy na sobie ochronną zbroję i bojąc się użycia swojej wrażliwości, bronimy się przed wszystkim. A wtedy stajemy się grobem — martwą rzeczą. Tantra mówi: bądź pełen życia, ponieważ życie jest Bogiem. Nie ma żadnego innego Boga oprócz życia. Bądź bardziej pełen życia, a staniesz się bardziej boski. Bądź w pełni żywy, a wtedy śmierć nie zaistnieje dla ciebie.


1 Samadhi (skt): termin ten posiada wiele znaczeń. Dosł. „złączenie” lub „zjednoczenie osoby medytującej z przedmiotem medytacji”. Oznacza nie tylko równowagę, spokój i skupienie umysłu, lecz jest również stanem intensywnego zaabsorbowania, Koncentracji, stanem wyższej i większej przytomności umysłu, który przekroczył wszelkie myśli, wizualizacje i cechuje go głęboka i rozświetlona przytomność. (przyp. red.)