Margo Anand

SEKSUALNA EKSTAZA


Twoja książka nosi tytuł: „Sztuka seksualnej ekstazy dla zachodnich kochanków” („The Art of Sexual Ecstasy for Western Lovers”). Chcielibyśmy się dowiedzieć, jak doszło do jej napisania. Wydaje się, że tantryczne techniki są lepiej znane w innych kulturach niż w naszej.

Margo Anand: To prawda. Wszystko zaczęło się od dziwnej przygody. Kiedy kochałam się po raz pierwszy W życiu, doświadczyłam czegoś o wiele wspanialszego niż zwykły genitalny orgazm. Przeżyłam pewnego rodzaju satori1 — odniosłam wrażenie, że poruszam się W sferze całkowitej wolności i światła, w sferze znajdującej się poza zwykłą świadomością i ciałem. W tym momencie, unosząc się w nieograniczonej przestrzeni, poczułam się zupełnie wyzwolona z ograniczeń nałożonych przez rodzinę, społecznie zakodowanych programów zachowania i tym podobnych rzeczy. Wtedy zrozumiałam, że seks stanie się dla mnie kluczem, otwierającym dla mnie drzwi do mojej wyższej duchowej jaźni. Tak więc przez wszystkie lata studiów na Sorbonie — gdzie studiowałam filozofię i psychologię — nie przestawałam zadawać sobie pytań: „Jaka jest rola kobiety uprawiającej miłość? W jaki sposób mogę stać się lepszą kochanką? Jak miłość może mnie doprowadzić do boskości?” Studiowałam z wielkim entuzjazmem każdego z filozofów: Spinozę, Kanta, Hegla, Descartes'a, Sartre'a, ale nigdzie nie mogłam znaleźć satysfakcjonującej odpowiedzi, ponieważ żaden z nich nie był wystarczająco pragmatyczny. Wszyscy oni pozostawali we wzniosłym świecie metafizyki, nie łącząc jej z pragmatyzmem codziennego życia, takiego, jakiego doświadcza kobieta. Dlatego też po skończeniu tych studiów natychmiast wyjechałam do Ameryki i tam zaczęłam szukać odpowiedzi i nauczycieli. Byłam przez pewien czas z Timothym Learym, i oczywiście zostałam inicjowana w LSD. Było to bardzo silne przeżycie. Napisałam wtedy książkę o amerykańskiej kontrkulturze, byłam zaangażowana w Woodstock, pracowałam jako dziennikarka i żyłam w komunach, które badałam. Później spotkałam Aricę i Oscara Ichazo, zostałam jednym z ich trenerów i znalazłam dostęp do ich tajemnych materiałów. W ten sposób odkryłam nauki tantry. Przyniosłam je w tajemnicy do domu i zaczęłam praktykować z mężem…

Miałam wielu, wielu guru z różnych tradycji, z zenu, buddyzmu, hinduizmu, taoizmu, i zawsze odkrywałam, że ci nauczyciele — niektórzy mniej znani, inni bardziej, jednym z nich był Satchitananda — dochodzili do punktu, którego nie można było przekroczyć. Wiedziałam, że tantra jest jedyną duchową ścieżką, uznającą seks za bramę prowadzącą do boskości, i dlatego właśnie zawsze byłam nią zainteresowana, W innych naukach, jakich mi udzielono, odkryłam możliwość oddzielenia ciała od ducha, a także to, że nauki te propagowały to rozdzielenie. Często nauczyciele nie chcieli przedstawiać swoich nauk ludziom doświadczonym seksualnie, twierdząc, że byłoby to niebezpieczne, lub że grupa nie jest jeszcze przygotowana, albo że zniszczyłoby to ich reputację. Zawsze pojawiała się jakaś przeszkoda. Tak więc sama spróbowałam zintegrować te nauki ze swoim życiem. (...)

Później pojechałam do Indii, ponieważ posłyszałam od moich przyjaciół terapeutów, znanych zarówno w USA, jaki w Europie, że jest tam wielki tantryczny mistyk, który nazywa się Rajneesh. Były to lata siedemdziesiąte. Przez pewien czas przebywałam razem z mężem na Sri Lance, mieliśmy tam dom nad morzem, ale mój mąż nie chciał słyszeć o mistykach czy mistrzach. Tak więc, sama pojechałam do Rajneesha i od razu zapytałam go, jak mogę głębiej wejść w tantrę? Taki był cel mojej wizyty u niego. Rajneesh okazał się fantastyczny, nauczał w cudowny sposób. Był on na pewno jednym z moich najlepszych nauczycieli. Odniosłam wrażenie, że otworzył dla mnie niezwykłą przestrzeń, o której mówią starożytne pisma. Naprawdę pomógł mi zrozumieć, najpierw na poziomie teoretycznym, jak połączyć seks, miłość i medytację. Dzięki medytacji byłam w stanie zauważyć, że może ona stać się doświadczeniem orgazmu bez użycia seksu. Było to dla mnie bardzo ważne, ponieważ wtedy zrozumiałam, że seks można rozpatrywać na poziomie energetycznym, tj. kundalini2, o której mówią Hindusi, a nie tylko na poziomie genitalnym. (…)

Później wróciłam na Zachód, studiowałam i praktykowałam, jak poprzednio, z różnymi nauczycielami, i po roku zaczęłam prowadzić swój własny trening, który nazwałam „Ireningiem Miłości i Ekstazy”. Chciałam stworzyć pomost pomiędzy całkowicie spontanicznym podejściem do tantry Rajneesha, który jest bardzo wschodni i bardzo żeński, a formą bardziej dostępną dla ludzi wychowanych na Zachodzie. Rajneesh naucza oddania: oddajesz się mistrzowi i swojej własnej boskiej wewnętrznej naturze. Rozluźniasz się i energia zaczyna płynąć. Jest to bardzo fajne, ale powiedz komuś: „Puść wszystko i poddaj się temu, co jest”. Dla nas, ludzi Zachodu, wypląda to na żart. Tak mamy to zrobić? Ale musimy się trochę cofnąć.

W porównaniu z innymi nauczycielami Rajneesh w bardzo oryginalny sposób mówił o małżeństwie pomiędzy czakrami3. Orgazm genitalny albo fizyczny jest energetycznym małżeństwem pomiędzy pierwszą a drugą czakrą, które zachowują się jak dodatni i ujemny biegun, gdy wkłada się wtyczkę do kontaktu. Kiedy następuje eksplozja, energia podnosi się co- raz wyżej, do trzeciej i czwartej czakry, a wtedy następuje małżeństwo na poziomie serca. Później energia wznosi się aż do siódmej czakry. Wy- warło to na mnie wielkie wrażenie, jednak nigdzie nie mogłam znaleźć praktycznej metody, jak tego dokonać.

Zawsze czułam się trochę jak antropolog, szukający zagubionych kluczy do kultury, która łączyłaby seks z duchowością. Ale powoli, dzięki praktyce, poprzez kontakty z moimi klientami i z grupami, z którymi pracowałam, rozwinęłam ten „język”, mający na celu utrzymanie ekstazy seksualnej, będącej celem tantrycznym, i to używając zachodnich na- rzędzi, które są bardziej współczesne, bardziej rozwinięte. Robiłam to przez piętnaście lat i opracowałam tę technikę, z której jestem bardzo zadowolona, ponieważ sprawdziłam ją z tysiącami ludzi, dosłownie na całym świecie. Wiem jak jeden poziom prowadzi do następnego, a Wszy- stkie do ostatecznego. Jest to tantryczny sposób doprowadzania energii do siódmej czakry, czyli medytowania podczas uprawiania miłości. (…)

Medytowałam i miewałam wizje, w których otrzymywałam odpowie- dzi na moje pytania. Był to jakby pewien rodzaj „channelingu”4, pokazujący mi jak podejść do danego zagadnienia. Nie chciałam nigdy narzucać nikomu żadnych technik, mogłam tylko coś zaproponować. Byłam jak palec wskazujący na Księżyc5, resztę każdy musiał zrobić sam. Zawsze moją ideą było mówienie nie o tym, jak należy doświadczać orgazmu. Wyjaśniałam jedynie, jak stać się bardziej nań wrażliwym. Za każdym razem jest inaczej. Nie zawsze przechodzisz kolejno przez a, b, c, d. Chodzi o to, aby stworzyć właściwe warunki dla doświadczania ekstazy, Kiedy chociaż raz dotkniesz ekstatycznej części swojej istoty — Wszyscy mamy ekstatyczną jaźń, rodzimy się z nią — wiedy orgazm wydarza się automatycznie,

Są dwa rodzaje orgazmu — żeński i męski, U kobiety męski orgazm związany jest z doświadczaniem go poprzez łechtaczkę, u mężczyzny poprzez członek. Bardziej wewnętrzny orgazm „jin” — żeński — kobieta przeżywa dzięki punktowi G, w pochwie czy macicy. U mężczyzny dochodzi do żeńskiego orgazmu poprzez stymulację prostaty (gruczołu krokowego). Jest to bardzo silne doświadczenie, ale nieczęsto zwraca się na nie uwagę. Cała idea polega na tym, aby przekształcić zewnętrzny eksplodujący orgazm w rozprzestrzeniający się orgazm implozyjny. Aby to osiągnąć, trzeba nauczyć się implodować energię, kierować ją do wnętrza, i być w stanie doprowadzić orgazm do trzeciego oka6. Kiedy potrafisz to zrobić, masz ekstatyczne doświadczenie, bardzo podobne do satori w medytacji. Można tu użyć przykładu szybowca. Wznosisz się w górę, przechodzisz przez szare chmury zwykłej świadomości, docierasz do błękitu nieba i zaczynasz szybować na wietrze w pełnym świetle słońca, gdzie nie ma żadnego chaosu. Kiedy kanalizujesz orgazm poprzez trzecie oko, masz doświadczenie transcendencji ciała i bycia w bardzo spokojnej, o gromnej przestrzeni czystej świadomości.

Czy mogłabyś wyjaśnić, co rozumiesz przez ekstatyczne doświadczenie”?

M. A.: Mam na myśli kilka rzeczy, ale przede wszystkim takie doświadczenie, w którym nie ma już oddzielenia pomiędzy doświadczeniem i tym, kto go doświadcza7. Jesteś jednym z tym, co się wydarza, wewnątrz i na zewnątrz. Taki jest pierwszy krok, podobny do nieoddzielności dziecka od łona matki, jedności dziecka i matki. Wydaje mi się, że w podobny sposób patrzymy na seks. Właśnie dlatego seks na najwyższym poziomie spełnia duchową funkcję ponownego zjednoczenia z jaźnią. To jest pierwsza rzecz, o której myślałam. Kiedy praktykując tantrę, doświadczasz ekstazy z partnerem, nie jest to żadne chaotyczne działanie, albo wyścig do celu, ale wewnętrzne uspokojenie, w którym nagle docierasz do miejsca, gdzie już nie ma granic pomiędzy tobą a twoim partnerem. Jest tylko jedność bycia oraz ekspansja świadomości poza granice ciała. Jesteś jednością z wszechświatem, gdzie mikrokosmos, każda komórka, oddech, i twój własny rytm, wydaje się odpowiadać większemu, makrokosmicznemu rytmowi wszechświata.

Mogę też zdefiniować ekstazę, opierając się na greckim słowie ekstasis, które oznacza: stanąć obok siebie. Kiedy znajdujesz się w ekstazie, jesteś tak przepełniony potężną emocją, że czujesz, jakbyś z radości znalazł się poza sobą. Jeśli w jakiś sposób potrafisz się rozluźnić w tym stanie wielkiego podniecenia, możesz odkryć tajemnicę tantrycznego orgazmu — jest to sztuka rozluźnienia się w stanach wielkiego pobudzenia. Zwykle, kiedy jesteś podniecony, wpadasz w przerażenie i chcesz je zmniejszyć, przestajesz oddychać, albo od niego uciekasz, w ten sposób ograniczasz swoje doświadczenie. Boisz się go, a jednocześnie najbardziej go pragniesz — każdy chce się zatracić w orgazmie, a równocześnie jest to coś, czego najbardziej się obawia.

Tak więc mamy ten bardzo ambiwalentny stosunek do orgazmicznej utraty ego. Kiedy zaczniesz obserwować swój stosunek do silnego podniecenia, pozostając w nim, będziesz potrafił rozluźnić się w tym stanie. Im bardziej potrafisz rozluźnić się w stanie wielkiego pobudzenia, tym więcej energii może przepłynąć przez twoje ciało, tym bardziej ładujesz się energią, a wtedy orgazm sam cię porywa, oddajesz mu się cały, od woli aż po ciało. Jest to bardzo ważne.

Ekstatyczna jaźń, o której mówiłaś, jest według ciebie wrodzona każdej ludzkiej istocie i w pewien sposób pozostaje niezależna od nas. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Tak, Odkryłam się podczas eksperymeniu z deprywacją sensoryczną8, który (eksperyment)/to stanowił krok poprzedzający użycie tanku przez Lilly'ego. Było to odlotowe. Eksperyment przeprowadzano pod nadzorem psychologów. Naszą grupę złożoną z osiemnastu osób przygotowywano przez tydzień, a później zaproszono do pomieszczenia. Każdy miał zawiązane oczy, zatyczki w uszach, butelkę wody i funt grapefruitów na dzień oraz nocnik. Przez siedem dni i siedem nocy pozostawało się we własnej wewnętrznej ciemności. Nie było żadnych zewnętrznych bodźców, żadnych kontaktów z ludźmi. Dla mnie najwspanialszym doświadczeniem, jakie nastąpiło czwartego dnia, było odkrycie ekstatycznej jaźni, zrozumienie, że ciągle mogę pozostawać w ekstazie, że jest to centrum najwyższej mądrości we mnie, będące poza sprzecznymi wewnętrznymi głosami. Kiedy sięgam do tego centrum, znajduję odpowiedź na wszystkie swoje pytania, tak jak podczas darszaru9 z mistrzem. A później było tylko światło. Wtedy przypomniałam sobie, że tantryczni nauczyciele zawsze mówią, iż ekstaza jest w twoim wnętrzu — nie musisz szukać jej ani na zewnątrz, ani w drugim partnerze, Twój partner jest tylko drzwiami, drzwiami do ciebie samego.

Jak wyglądają niektóre z metod, pomagających ludziom rozwinąć seksualną ekstazę?

Najpierw trzeba rozbudzić miłość do siebie samego. Później zaczynasz ją dzielić z drugą osobą. Ale zanim zaczniesz to robić, powinieneś stworzyć bezpieczną przestrzeń, gdzie będziesz miał komfortowe warunki i nikt ci nie przeszkodzl gdzie wszystkie twoje zmysły, cała twoja percepcja zostanie zainspirowana tak, abyś mógł się nauczyć tego, co najlepsze i najdoskonalsze. Zmysł wzroku poprzez światło, zmysł zapachu, zmysł słuchu… Wszystko jest kultywowane w tej przestrzeni po to, aby stała się ona przestrzenią służącą optymalnemu uczeniu się, abyś mógł to wszystko sobie przyswoić i mieć oparcie w dążeniu do najświętszego aspektu wszystkich twoich związków.

Następny poziom polega na patrzeniu na siebie nawzajem, na dawaniu sobie gestów oparcia i zaufania. Stosujemy tu „roztapiające objęcie”. Jest to metoda umożliwiająca, w ciągu trzech do pięciu minut, uzyskanie odpowiedzi na to, czy dana osoba, którą przytulasz, jest dla ciebie odpowiednia jako kochanek czy przyjaciel, czy wasze energie harmonizują ze sobą, czy nie. Jeśli para odpowiada sobie wzajemnie, dzięki „roztapia- jącemu objęciu”, można tak się zakochać, że nigdy nie dojdzie do rozstania. Setki ludzi w moich grupach wzięło ze sobą ślub.

Później siadasz i mówisz o swoich lękach i fantazjach, swoich pragnieniach, najprzyjemniejszych doświadczeniach, o tym, co na ciebie najlepiej działa Wykonujemy rytuał zwany „zmysłowe przebudzenie”, w którym zachęca się partnerów, aby obdarowywali się zmysłowymi prezentami, i naprawdę doceniali je każdą swoją cząstką. Jest to wielka radość, nie ma tu żadnego zagrożenia, i zaczynasz rozumieć, że każdy z twoich zmysłów jest całkowicie psychodellczny, że wcale nie musisz daleko szukać, aby przemienić swoje doświadczenie w psychodeliczną podróż, ponieważ możesz używać całkowicie naturalnych środków.

Wszystko odbywa się w naturalnym porządku. Wyobraź sobie, że wykonujesz ryluał przebudzenia każdego ze swoich zmysłów. Siedzisz naprzeciwko swojego partnera, uśmiechacie się, jesteście rozluźnieni. Wtedy swojemu partnerowi pokazujesz tę miłość, którą przebudziłeś dla siebie. Wyzwalasz boga i boginię, którzy tkwią w tobie, dzięki temu, że pozwalasz im tańczyć. Tańczysz dla drugiej osoby, wykonujesz ruchy, jakie tylko chcesz, w dowolnym stylu. Możesz tańczyć rock'n'rolla albo New Age music, skakać, robić miny, czy pływać na podłodze!

Następny krok polega na tym, aby dobrze się ze sobą bawić i śmiać. Opowiadam o tym, jak można się bawić i przedstawiam pewne rzeczy, których kochankowie mogą używać, aby rozwijać radość i poczucie humoru, które według mnie bardzo sprzyjają intymności.

A w końcu wchodzisz w pustkę, która jest poza osobowością i uczysz się, jak dostroić ze sobą dusze, jak dostroić się do wspólnego ducha poprzez medytacje. Kiedy już rozwiniesz wszystkie te umiejętności, przechodząc przez każdą fazę, od materii do ducha, wtedy jesteś gotowy, aby uczyć się ukierunkowywać seksualną energię.

Czy możesz nam opowiedzieć, co właściwie robisz na swoich semi- nariach. Pracujesz z grupą ludzi, którzy nigdy wcześniej się nie widzieli i robisz z nimi ćwiczenia z książki czy coś innego?

No więc, jest wiele poziomów. Pracuję z parami albo pojedynczymi osobami. Mogę poprowadzić parę przez prywatny rytuał, który trwa zwykle przez tydzień. Pracuję indywidualme z każdym z nich, a później w grupie. Trwa to trzy dni, pięć lub trzydzieści, trzy dni zwykle w otwartej grupie, gdzie zarówno pary jak i samotni spolykają się razem.

Każdy dzień ma swój temat. Zwykle pierwszym jest wytworzenie wzajemnego zaufania do siebie. Temat drugiego dnia dotyczy przebudzenia ekstazy w ciele, Jest wtedy dużo ćwiczeń z partnerem, mających na celu otwarcie miednicy, jej rozciągnięcie, tak aby życiowe energie mogły bez przeszkód płynąć przez ciało. Chodzi tu też o zrozumienie rytmów drugiej osoby, jej oddechu i ruchów, zrozumienie ułatwiające kontakt z jej ciałem. Tak na marginesie, na żadnym z moich seminariów nie ma nagości ani kontaktów seksualnych. Stawiam tę sprawę jasno. Ludzie dostają „prace domowe”, a wtedy mogą robić, co im się podoba.

Następny dzień poświęcam badaniu orgazmu. Fizycznie orgazm to serie strumieni wibracji, rozchodzące się z okolic miednicy, poprzez jej mięśnie. Wibracje te można wywołać niezależnie od seksu. Reich był pionierem w tej dziedzinie, ale ja dodaję do tego tantryczne podejście związane Z energią, przede wszystkim po to, aby ludzie zrozumieli, że mogą być „orgazmiczni” niezależnie od seksu. Kiedy dochodzą do tego, mogą zacząć kierować energią w górę i w dół swojego ciała, aby później zastosować tę umiejętność podczas seksu i osiągnąć większą ekstazę.

Kolejny dzień, w zależności od grupy, może zostać poświęcony pracy nad problemami związanymi z seksem i wzajemnymi związkami, na- zywam to „twórczą konfrontacją”. Przede wszystkim chodzi tu o to, aby być w stanie uczciwie mówić partnerow, to. co się czuje i odczuwać to,co się mówi. Wzajemne związki są bardzo silnie naładowane emocjonalnie i praca z nimi często staje się doświadczeniem katharsis10. Jeśli grupa nie potrzebuje tego, mogę zająć się, „zharmonizowaniem wewnętrznego mężczyzny z wewnętrzną kobietą”, co doprowadza ludzi do zrozumienia, że mężczyzna posiada kobiecą stronę, a kobieta męski biegun — anima i animus11. Używam wizualizacji, psychosyntezy i wspaniałej psychodramy, aby zrozumienie nastąpiło na bardzo podstawowym, konkretnym poziomie. „Kto jest moją wewnętrzną kobietą/mężczyzną? Co ma mi do powiedzenia? Jak wygląda?” Na przykład, gdybym robiła to z tobą, stałabym się tobą, a ty mną. Nazwałabym się twoim imieniem, wzięłabym twoje ubranie i mówiłabym tak jak ty. Ty stałbyś się Margo, założyłbyś ubranie Margo, zachowywałbyś się jak ja. Cała grupa robi to aż do lunchu. Jest z tym dużo zabawy. Po raz pierwszy każdy może zauważyć, dlaczego jego partner czuje się z nim źle — jak w zwierciadle pokazujesz mu jego wzorce zachowania, te, na które jest on ślepy. Dzięki temu można się lepiej nawzajem zrozumieć. (…)

Zwykle kończę „jazdą na fali błogości”, polegającą na nauce budowania okręgu energii pomiędzy mężczyzną a kobietą. Są również dni poświęcone leczeniu i otwieraniu czakr, oraz kierowaniu orgazmicznej energii poprzez nie. Program jest rozległy i bogaty. Stwarzam odpowiednią strukturę w zależności od potrzeb grupy, ale zwykle przez pięć dni pracuję z otwartą grupą w sposób, jaki opisałam.

Jak bardzo, według ciebie, ważne jest, aby mieć odpowiedniego partnera? Powiedziałaś, że trzeba stworzyć właściwe warunki dla seksualnej ekstazy, a więc jaka rola w tym wszystkim przypada partnerowi?

To dobre pytanie, ponieważ każdy je sobie zadaje. Musimy zwrócić uwagę na to zagadnienie, gdyż bardzo często mamy błędne podejście do ścieżki świętego seksu. Uważamy, że nie wstąpimy na nią, dopóki nie będziemy mieli właściwego partnera, biegłego we wszystkich technikach. Opieramy się na fałszywym przekonaniu, że to on/ona ma doprowadzić nas do stanu seksualnej ekstazy. W takiej sytuacji zawsze mówię, iż zacząć trzeba od przebudzenia swojego wewnętrznego kochanka, co oznacza nawiązanie miłosnego związku z samym sobą, zanim zacznie się to robić z kimś innym. Trzeba najpierw zrozumieć, że samemu można siebie kochać, będąc równocześnie kochankiem i kochanką. Konieczna jest pełna akceptacja siebie, aby nie trzeba było walczyć ze sobą, kiedy jest się w stanie wysokiej energii. Nie możesz powiedzieć: ta część mnie jest dobra, a tamta zła, musisz zaakceptować nawet tę złą — anioła i zwierzę, aby całkowicie się rozluźnić i łatwiej móc wejść w orgazmiczny stan. Tak wygląda pierwszy krok. A robiąc drugi, trzeba zrozumieć, że to nie twój partner, ale ty sam jesteś źródłem swojego orgazmu. Jest to bardzo ważne, ponieważ jeśli stworzysz odpowiednie kanały dla energii, tak aby mogła ona płynąć od korzeni do wierzchołka głowy, to kiedy znajdziesz się z partnerem, zaledwie w ciągu pięciu, dziesięciu minut z łatwością wprowadzisz się w stan orgazmu, niezależnie od tego, czy partner jest zaznajomiony z technikami czy też nie.

Ja to zrobiłam. Nauczyłam się, jak kierować energię poprzez czakry, jak stworzyć preorgazmiczny stan jedynie poprzez poruszanie mięśniami pochwy w pewien szczególny sposób, związany z oddechem. (…) A Więc ty sam jesteś źródłem swojego orgazmu. Kiedy nauczysz się jego języka, rozwiniesz go w sobie, wtedy uniesiesz się wysoko w górę, staniesz się mniej uzależniony od partnera. Będziesz nawet w stanie robić wszystko sam. Ważne są dwie podstawowe zasady. Pierwsza to zrozumienie, że seks jest zjawiskiem energetycznym. Orgazm to zjawisko energetyczne, tak samo jak i genitalne, pierwszy doszedł do tego Reich. Im lepiej to zrozumiesz, tym więcej uwagi zwrócisz na ruchy swojego ciała, rytm serca, oddechu. Następną ważną rzeczą jest uświadomienie sobie, że kiedy wytworzysz energię orgazmu lub podniecenia, możesz kierować ją poprzez wszystkie czakry. Poprzez czakrę brzucha, gdzie znajduje się moc; przez solar plexus12, gdzie ma siedzibę twoja własna siła, charyzma; serce, będące centrum miłości i uczucia; poprzez gardło związane z komunikacją i twórczością. I dalej, aż do trzeciego oka, umożliwiającego wizję, odpowiedzialnego za twój związek z otoczeniem, oraz w końcu aż do czubka głowy, czakry łączącej cię z całym wszechświatem. Jeśli jesteś w stanie, poprzez oddech, ruch ciała i wewnętrzną wizję, kierować tę energię do czakr, to możesz doświadczać wtedy orgazmicznych wrażeń, całkowicie różnych od genitalnego orgazmu i absolutnie satysfakcjonujących.

Czy ktoś samotny, nie mający partnera może korzystać z twoich metod?

Potrzebujesz partnera tylko do dwóch „rozdziałów” mojej książki, w której jest ich dwanaście. Jest to trening, który prawie cały wykonałam sama, bez partnera. I radziłabym, aby najpierw robić to samemu, żeby naprawdę zrozumieć, jak funkcjonuje seks, co jest w nim podniecającego, jak kierować swoją energią, jak oddychać i połączyć oddech z wrażeniami seksualnymi. Bardzo dużo możesz zrobić sam, a kiedy później kogoś spotkasz, przekonasz się, jak bardzo jesteś atrakcyjny, ponieważ wszyscy odczują, że potrafisz kochać, także siebie i swoje życie. Jeśli nie lubisz sam siebie, to jak możesz się spodziewać, aby ktoś inny cię polubił? Stajesz się żebrakiem, prędzej czy później od kogoś uzależnionym. Ale jeżeli zaczniesz od polubienia siebie, każdy będzie chciał spróbować takiego ciastka.

Czy chciałabyś polecić ludziom jakąś praktykę, którą uważasz za konieczną do rozwinięcia seksualnej ekstazy?

Ludzie często narzekają na brak pożądania seksualnego. Radzę im, aby usiedli, zamknęli oczy i obserwowali oddech. Wtedy zaczynają odczuwać swoje ciało, wszystkie napięcia w nim występujące. Wtedy mówię: Na- wiązaliście lepszy kontakt ze swoimi wrażeniami zmysłowymi. Teraz, podczas stosunku, bądźcie zawsze świadomi różnicy pomiędzy byciem pochłoniętym przez myśli, co zwykle robicie, a obserwowaniem oddechu. Pamiętajcie, nie da się robić tych dwóch rzeczy równocześnie. Gdy tylko poczujecie, że myśli odciągają was od aktualnego doświadczenia, natychmiast powróćcie do obserwowania oddechu. Następnym krokiem jest związanie oddechu z tym miejscem w ciele, które w danej. chwili jest aktywne, tam gdzie jest wasza świadomość. Kiedy się kochacie, sprowadźcie oddech w dół do genitalii i odczuwajcie jakbyście nimi oddychali, wdychacie i wydychacie przez swoje narządy, bezpośrednio do partnera. To bardzo pomaga i jest proste, chociaż mało kto o tym wie. (…)

Następną bardzo skuteczną rzeczą jest wzmocnienie mięśni genitaliów i miednicy, oraz odczuwanie tego, jak się zaciskają i rozluźniają. Doradzam ludziom, aby podczas wdechu zaciskali je, jakby wysysając poprzez miednicę ze swego partnera soki i energię, natomiast podczas wydechu rozluźniali mięśnie, jakby oddając swoje fluidy i energię partnerowi, w sposób podobny do kwiatu rozchylającego swe płatki o poranku. Ta wizualizacja oraz wciągający ruch mięśni miednicy podczas wdechu i rozluźnienie podczas wydechu wystarczą, aby stworzyć nowy fantastyczny wymiar wzajemnej wymiany, szczególnie wtedy, jeśli umiecie zmieniać rytm. Ludzie mają tendencję do ograniczania się do jednego rytmu, zawsze tak samo. Bardzo ważne jest, aby poznać męski i żeński rytm, szybki i wolny, głęboki i płytki. Tak więc, kiedy nauczysz się dodawać te małe smaczki do swojego doświadczenia, dużo łatwiej będziesz potrafił znaleźć się w nowym wymiarze.

W swojej książce piszesz: „Pozbawiona świętego wymiaru energia seksualna jest wypierana i w końcu zostaje skierowana przeciw samemu życiu. To z kolei prowadzi do chorób, nadużycia seksu, gwałtu oraz innych form przemocy seksualnej”. Z cytatu tego wynika, że gdy seks przestaje być święty, staje się zdegenerowany. Może to nie dotyczyć ludzi, uprawiających zwykły zdrowy seks, który przynosi im zadawolenie, a jednak nie jest święty.

Moje podejście dotyczy również ludzi, o których mówisz. Wcale nie twierdzę, że musisz być wielkim joginem, stojącym na głowie, ani że masz medytować, aby do tego dojść. Kiedy mówię o świętości, rozumiem ją w bardzo pragmatyczny sposób, w sensie stworzenia chwili lub sytuacji, która zawsze jest specjalna i wyjątkowa. Wytwarzasz specjalną atmosferę, która pozwala ci na rozwinięcie wzajemnego zaufania, prowadzącego do wykorzystania wszystkich twoich możliwości, manifestacji całego potencjału. Dlatego używa się tutaj wyobraźni, ponieważ odkrywa ona przed tobą to, czym możesz być. Stwarza wizję najdoskonalszego miejsca, do którego jesteś w stanie dojść razem ze swoim partnerem, daje ci możliwość udania się w tę „podróż”.

Czy uważasz, że celibat jest potrzebny do duchowej praktyki?

Celibat może być uprawiany tylko przez kogoś, kto naprawdę dojrzał do niego, kto osiągnął prawdziwy stan mistyczny, jak św. Teresa, w którym nie występuje rozróżnienie pomiędzy tym co, mistyczne i seksualne. Albo też, jeśli ktoś przeszedł przez wszystkie seksualne doświadczenia i uważa, że więcej ich już nie potrzebuje i jest dzięki temu zupełnie szczęśliwy. Lecz jeśli ktoś pozostaje w celibacie pod przymusem jakiegoś wyznania czy ortodoksyjnego ruchu i musi udawać, że go akceptuje, aby pozostać w zgodzie ze swoją religią, wiedy ta sytuacja jest absolutnie bez sensu. Gdyby współcześni religijni nauczyciele, łącznie z fundamentalistami, uznali równość między kobietą a mężczyzną, gdyby oboje mogli zostać kapłanami i uprawiać seks w sposób nie wywołujący poczucia winy, wtedy ludzie ci mieliby lepsze związki ze światem i ze sobą, a same nauki stałyby się bardzwj zrównoważone i z pewnością łatwiejsze do praktykowania.

Rozmawialiśmy o związku seksu z duchowością i medytacją. Czy chciałabyś coś jeszcze dodać na ten temat?

Chciałabym powiedzieć, że nadszedł teraz czas, aby przebudzić się i przejąć odpowiedzialność za własne życie. Zapytaj sam siebie: „Czy zawsze muszę powtarzać te same wzorce zachowania i działania? Czy są one skuteczne i zawsze działają? Dokąd więc dążę posługując się nimi? Jaki najwyższy poziom mogę osiągnąć?”

Ludzie zawsze chcą znaleźć najlepszego partnera, mówią, że szukają swojej bliźniaczej duszy. Lecz nie rozumieją, iż gdy tylko mają przed sobą partnera, mogą z niego zrobić swoją bliźniaczą duszę. Jeśli samemu osiąga się poziom harmonii, wtedy wszystko zaczyna się manifestować zgodnie z własną wolą, łącznie z wymarzonym partnerem. Uważam, że metoda, której używam, prowadzi do wyższego poziomu zrozumienia.

Bądź więc niewinny jak dziecko. Używaj medytacji, aby trwać w chwili obecnej, nie spoglądając wstecz, ani nie planując przyszłości. Połącz swoje wrażenia zmysłowe z oddechem, dostrajając się w ten sposób wewnętrznie. Używaj wszystkiego, czego się nauczyłeś, aby rozwinąć swoją intuicję. Wiedz, że różnica pomiędzy intuicją a ekstazą nie jest wielka. Jeśli osiągniesz ekstazę, posłyszysz głos swojej intuicji. Możesz wszystkie te duchowe wartości, o których tyle mówi Nowa Era, a więc różnorodne techniki, od channelingu do medytacji, od pracy z ciałem do sammej jogi — zastosować w pracy z seksem.

Kiedy zauważamy, że seks stanowi wyraz duchowych potrzeb i duchowej mocy, wtedy zaczynamy okazywać mu większy szacunek. Widzimy, że powinien on być manifestacją całej naszej istoty, a także to, że cały świat i całe życie jest stworzone dzięki seksowi — ptaki śpiewają dzięki niemu, kwiaty kwitną dzięki niemu. Gdy mamy więcej szacunku dla seksu, osiągamy wówczas wyższy poziom świadomości i zdajemy sobie sprawę z tego, co może nam seks ofiarować. Zaczynamy rozumieć, że seks jest środkiem prowadzącym nas do źródła życia.


1 Satori (jap.): oświecenie, samourzeczywistnienie, przebudzenie ku swej Prawdziwej Naturze, a także naturze wszelkiego istnienia. Jest to duchowe przebudzenie powodujące przemianę charakteru i osobowości. Sarori jest jakościowo inne od ekstazy czy od psychologicznego lub filozoficznego wglądu, choć również umożliwia nową wizję świata. (przyp. red.).

2 Kundalini zobacz przypis poniżej, dotyczący czakramów.

3 Czakry (czakramy) — termin ten oznacza punkty, względnie kręgi lub centra energii psychicznej korespondujące z odpowiednimi obszarami ciała. Tantra rozróżnia ich siedem i sądzi, że każdy z nich wytwarza odmienną postać dążeń. Czakramy zaczynają się u podstawy kręgosłupa. Czakram pierwszy: księgi tantryczne opisują go jako siedlisko dążeń materialnych. Tu spoczywa ciasno zwinięta w spiralę siła kundalini — energia życiowa, twórcza. Obudzona kundalini (wąż kundalini) wspina się po kręgosłupie od czakramu do czakramu uwalniając w ciele energię i pobierając ją ze wszystkich siedmiu centrów, by połączyć się z najwyższym czakramem i osiągnąć Jedność. U każdego z nas wzbudza się kundalini z różnym natężeniem i siłą, toteż może zdarzyć się, iż nie odbędzie ona pełnej wędrówki po ciele i zatrzyma się np. w drugim czakramie, gdzie przybierze postać nie uporządkowanej energii seksualnej. Czakram drugi to obszar genitalny, popęd płciowy. Trzeci czakram: układ trawienny, dążenie do władzy. Czwarty: oddychanie, serce, źródło intymnych związków. Piąty: gardło, siedlisko dążeń do komunikacji, dążeń duchowych; wpływa na układ hormonalny. Szósty znajduje się między brwiami (rzecie oko), intuicja, intelekt, świadomość, zdolności postrzegania nadzmysłowego. Siódmy, umieszczony na szczycie głowy, a jednocześnie wewnątrz czaszki, emanuje (zewnętrznie) energię zwaną aureolą. Każdy z czakramów ukazuje naturalne dążenia człowieka wraz z możliwością ich transcendencji. tj. przekroczenia i dotknięcia Boga, lub świadomości kosmicznej (wyższego poziomu istnienia). (przyp. red.)

4 Channeling (ang.) — dosłownie „kanalizowanie” energii jakiejś istoty, znajdujący się w innym wymiarze; innymi słowy Jest to dawny mediumizm, można też go nazwać „przekazem”. (przyp. tłum.).

5 Palec i Księżyc — jedna z sutr mówi: „Nauki sutr są jak palec wskazujący na Księżyc”. „Wskazywanie na Księżyc” jest wskazywaniem na Jeden-Umysł odczuwających istot. Sutry głoszą, że same nie będąc prawdą, są jak strzała w nią celująca. Zob. „Trzy Filary Zen” Philipa Kapleau, Pusty Obłok 1988, s. 161. (przyp. red.).

6 „Trzęcie oko” — szósty czakram znajdujący się między brwiami, uważany za źródło energii intelektualnej, świadomości i koncentracji, reprezentuje umysł i zdolności widzenia pozazmysłowego, a także dar intuicji (otwarcie oka umysłu) zob. przyp. 3 o czakramach. (przyp. red.).

7 Patrz Samadhi, przypis do „Duchowość tantrycznego aktu…”

8 Deprywacja sensoryczna — pozbawienie zewnętrznych wrażeń zmysłowych, np. poprzez umieszczenie w napełnionym cieczą, zaciemnionym pojemniku (jak w filmie Kena Russella „Odmienne stany świadomości”), doprowadzające do naturalnego ujawniania się zawartości nieświadomości albo wejścia w odmienne stany świadomości; w klasycznej jodze odpowiada prasjaharze, czyli zwróceniu się do własnego wnętrza i wycofaniu z wrażeń zmysłowych. (przyp. red.).

9 Darszan — w sanskrycie dosłownie oznacza widzenie albo wizję, odnosi się do błogosławu:nstwa udzielanego przez guru, w tym wypadku już samo jego pojawienie się może być błogosławieństwem. (przyp. red.).

10 Katharsis (gr. „oczyszczenie”) — psychol. „oczyszczenie” polegające na ujawnieniu nieświadomych popędów, których niezaspokojenie prowadzi do frustracji, nerwic i zaburzeń emocjonalnych. (przyp. red.).

11 Anima — pojęcie psychoterapeutyczne, symbol pierwiastka żeńskiego w nieświadomości mężczyzny, czynnik psychologiczny powodujący pewne zniewieścienie u mężczyzny, a w skrajnych przypadkach np. homoseksualizm. Anima wyraża też postawę uległości wobec kobiety, a także intuicyjne porozumienie z nią. W tekstach biblijnych jak również w wypowiedziach mistyków anima przybiera postać Oblubienicy.

Animus — symbol pierwiastka męskiego w nieświadomości kobiety, uzupełnia on żeńską orientację jej świadomości. Inspiruje do przybierania postaw samodzielności, niezależności, jednym słowem do psychologicznej ekspresji typowej dla mężczyzny, co umożliwia również partnerską relację z nim, a także rywalizację, np. intelektualną. Animus przyczynia się do dystansowania się kobiety od postaw dla niej niejako naturalnych, np. od macierzyństwa, Skrajne postawy to transseksualizm, orientacja lesbijska, feminizm. (przyp. red.).

12 Solar plexus — splot słoneczny, trzeci czakram (za pępkiem) zarządzający układem trawiennym i dążeniem do władzy, element ognia. (przyp. red.).